niedziela, 31 lipca 2016

„Miłosierdzie to imię Boga" papież Franciszek



Tytuł: Miłosierdzie to imię Boga

Autor: papież Franciszek

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2016
Liczba stron: 176
Tłumacz: Joanna Ganobis
Kategoria: Religia
Ocena: 8/10






W Krakowie i okolicach trwają Światowe Dni Młodzieży, których tematem przewodnim jest Miłosierdzie. W związku z tym pomyślałam, że recenzja książki papieża Franciszka Miłosierdzie to imię Boga doskonale wpasuje się w panujący nastrój.

Jestem dosyć sceptycznie nastawiona do katolickich książek, często wyczuwam w nich albo toporną nutę historycznych biografii, których fanką raczej nie jestem, albo z kolei czuję próbę targnięcia się na moje poglądy. Obie rzeczy znoszę źle dlatego lubuję się w szukaniu pozycji  o lepszej formie. Kilka takich znalazłam (np. Biblia dla dzieci), ale sądzę, że Miłosierdzie to imię Boga zajmie pierwsze miejsce pośród moich ulubionych lektur katolickich.

Zacznę od formy – książka jest wywiadem znanego watykanisty Andreo Tornielli’ego z papieżem Franciszkiem. Tornielli zachowuje 100% profesjonalizmu, ale nie unika pytań trudnych i doskonale zna się na temacie. Nie, nie należy się spodziewać pytań „kiedy homoseksualizm nie będzie grzechem” ani „czy pedofile zostaną potępieni” - poszukujący skandalów i lubujący się w ostrych czy pikantnych twierdzeniach nie znajdą w tej książce niczego ciekawego. Co innego jeżeli chcemy poczytać o kościele, który także potrzebuje miłosierdzia wiernych. Według mnie, jak na dosyć konserwatywny model kościoła jakim jest kościół katolicki, to bardzo duży krok do przodu. Papież Franciszek nie trzyma się dalej kurczowo mantry „jesteśmy wysłannikami Boga i nie popełniamy błędów” i podobnie jak kilku fantastycznych księży, do błędów się przyznaje. Przyznaje, że zarówno on jak i kościół potrzebują modlitwy i miłosierdzia bożego.

W książce Tornielli często przywołuje słowa papieża Franciszka i prosi o komentarz, szersze ich wyjaśnienie. Zadaje też proste pytania, które jednak dotyczą np. pojęć właściwie abstrakcyjnych, szerokich, intuicyjnie definiowanych.

Papież jest szczery i w kilku miejscach mnie tym szokuje. Jedną z takich zaskakujących odpowiedzi jest to, że papież doskonale zdaje sobie sprawę i mówi o tym (!!), że czasami księża podczas spowiedzi bardziej wnikają w szczegóły czynu niż w „spowiedniczą naukę” z nich płynącą. Uważa to za niewłaściwe i za niezgodne z tym co ksiądz robić powinien. Wielu powie – to bardzo delikatna krytyka. Ale warto sobie przypomnieć, że bycie papieżem to jak bycie głową państwa – wymaga dyplomacji i wyważonych opinii. Sam fakt, że temat się pojawia, że papież otwarcie o nim mówi i wskazuje, że tacy księża obrali „złą drogę” to już jest ogromny krok na przód.

Takich „drobnych” kroków jest w tej książce kilka. Papież Franciszek pięknie opowiada o miłosierdziu na wiele sposobów.

Fantastyczne w książce jest to, że jest ona niezwykle „naukowa” mimo swej bardzo prostej i przemawiającej do każdego formy. Zarówno watykanista jak i Papież powołują się na żywoty świętych, historyków, filozofów, znawców kościoła i robią to tak biegle i płynnie, że książka po tym kątem jest na naprawdę wysokim poziomie. Jednocześnie jednak całość pozostaje zupełnie zrozumiała dla każdego człowieka, który chce ją zrozumieć.

Miłosierdzie to imię Boga jest książką lekką (o dziwo!), pełną doskonałych, ale niedługich przemyśleń. Odpowiedzi są pełne i wywarzone, ale pamiętajmy, że oto czytamy wywiad z urzędującym papieżem. Jest szczerze, jest poruszająco, jest dosyć prosto.

Tym razem powiem tak – książka spodoba się każdemu, kto choć raz włączył telewizor czy radio żeby śledzić zdarzenia na ŚDM. Polecam ją na prezent, bo nie dość, że jest bardzo wartościowa to ma też bardzo elegancką okładkę. Jeśli ktoś chciałby lepiej poznać poglądy papieża Franciszka to Miłosierdzie to imię Boga będzie bardzo dobrą pozycją, zwłaszcza jeśli jest się zwykłym człowiekiem, a nie znawcą tematu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz