piątek, 29 lipca 2016

„Ekspozycja" Remigiusz Mróz



Tytuł: Ekspozycja

Autor: Remigiusz Mróz

Seria: Trylogia z komisarzem Forstem
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2015
Liczba stron: 480
Kategoria: Thriller, sensacja, kryminał
Ocena: 6/10

 

Dawno nie czytałam nic Pana Mroza i już się stęskniłam! Na sierpień jest zapowiadany czwarty tom mojego ulubionego duetu Chyłka&Oryński, więc tymczasem w oczekiwaniu sięgnęłam po pierwszą część przygód komisarza Forsta.

- Ktoś go [zmarłego] rozpoznał? - zapytała z uśmiechem Szrebska.
- Jeśli liczba lajków pod odpowiedzią świadczy o jej prawdziwości, to jest to nie kto inny jak Nergal ćwiczący przed następnym koncertem.



Lubię początki z impetem więc z zadowoleniem i ogromnym zaciekawieniem przebrnęłam przez kilkadziesiąt pierwszych stron. Autor jak zawsze zgrabnie porusza się słowem pisanym, pojawia się nawiązanie do co najmniej jednej innej serii autora (wielki plus – od razu mam wrażenie, że bohaterzy żyją własnym życiem nawet gdy czytam inne książki i „Ekspozycja” zyskała na wiarygodności!), całkiem nieźli bohaterowie. Kapitan Forst jest dobrze skrojony, czasami burkliwy i zgorzkniały doświadczeniami, ale to taki typowy facet – są odzywki o zabarwieniu erotycznym, jest trochę przemądrzalstwa, czasami znaczące milczenie, jest trochę kombinowania no i oczywiście jest poczucie księcia na białym koniu - chciałoby się powiedzieć szeryf Forst, który na białym koniu ratuje świat i panny w opałach. Polubiłam też dziennikarkę Szrebską, chociaż tutaj czegoś mi zabrakło, jakiegoś elementu charakterystycznego co skutkuje tym, że mam wrażenie, że bohaterka jest trochę.. bezwymiarowa. Moim idolem został podinspektor i liczę, że w kolejnej części będę go spotykała częściej. Zakończenie szokujące, choć nie będę kłamać, spodziewałam się dużego kalibru.

Ale to tyle jeśli chodzi o zalety książki.
Już od kiedy przeczytałam Kasację wiedziałam, że Pan Mróz nie przebiera w środkach i nie oszczędza swoich bohaterów, jednak istnieje granica prawdopodobieństwa. W przypadku serii o prawniczce Chyłce autor balansował na krawędzi, ale jak dla mnie realizm mimo wszystko pozostał zachowany. W przypadku Ekspozycji mam już mieszane uczucia. Odczuwam pewien przesyt, a nawet powiedziałabym dużą przesadę. O ile przez kilkadziesiąt pierwszych stron moje nastawienie było bardzo pozytywne, o tyle z każdą kolejną minutą mina mi rzedła. Po zakończeniu przyznam wprost – do książki wkradł się chaos i nadmiar. Gdzieniegdzie nie wiedziałam co tu się wydarzyło i nawet powtórne przeczytanie kilku stron nie pomagało. W dodatku po zamknięciu ebooka złapałam się za głowę – no przecież ileż mógł pan komisarz Forst przez te ile kilka tygodni/miesięcy(?) zrobić.



Mam też zastrzeżenia merytoryczne – nie bardzo rozumiem nawiązanie historycznego, które pojawiło się w książce. Całość bardzo dobrze prowadzona, początkowo wzbudziła moje ogromne zainteresowanie, ale na koniec to mówiąc uczciwie nie wiem jaka była celowość umieszczenia tak obszernej analizy ALE w tej kwestii daję kredyt zaufania, że w kolejnej części trylogii akurat to zagadnienie, ten wątek będzie kontynuowany. Prócz tego o ile mi wiadomo procesy w Rosji są raczej procedurą nawet wieloletnią, tutaj ewidentnie straszliwie ukróconą. No oczywiście nie mówię o szalonych przygodach Forsta po rozdzieleniu z dziennikarką – te zakrawały już na mocny absurd. Autor zadbał o wszystkie nawet najbardziej drastyczne szczegóły aby wątek był wiarygodny i przyznaję! Każdy wątek z osobna był wiarygodny. Ale wszystkie zebrane w jedną książkę, w jeden tom serii, zdecydowanie drastycznie przekraczały wszelkie prawdopodobieństwo. 


Nie będę ukrywać – jestem nieco rozczarowana. Seria o Chyłce przyzwyczaiła mnie do zawrotnej prędkości, ale także do bardzo wysokiego poziomu dowcipu ostrego jak brzytwa, żywo poprowadzonych dialogów i fabuły bogatej, ale w ramach rozsądku. Tutaj tego wszystkiego zabrakło, bo dialogi były dosyć przeciętne, dowcip umiarkowany, a fabuła przesycona. Gdyby wydarzeń w książce było o połowę mniej to książka od razu zyskałaby w moich oczach, bo początek i koniec był bezlitosny i bardzo dobry. Natomiast środek oceniłabym tylko na „ujdzie”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz