Tytuł: Mroczne dziedzictwo
Autor: Alexandra Bracken
Cykl: Mroczne umysły
Tom: 4
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2024
Liczba stron: 528
Tłumacz: Michał Zacharzewski
Tłumacz: Michał Zacharzewski
Kategoria: Fantastyka, fantasy, młodzieżówka
Ocena: 7/10 Miałam kilka okresów czytelniczych ściśle związanych z etapami mojego życia. Obecny rozpoczęło pozornie niewinne zdarzenie jakim było pożyczenie mi przez mojego ówczesnego chłopaka, a teraz męża, czytnika. Wtedy przyjaciółka pożyczyła mi kilka ebooków, a wśród nich była fantastyka young adult. Czytywałam ją wcześniej, ale z różnych przyczyn niezbyt często. Wychowałam się na Harrym Potterze, więc doskonale pamiętałam narodziny tej nowej gwiazdy czyli masowo powstającej literatury już stricte skierowanej do młodszych i starszych nastolatków, jednak to właśnie wtedy, stawiając pierwsze kroki w czytaniu ebooków, zakochałam się w niej na nowo.
Pierwszym takim zderzeniem z tą literaturą po długim okresie przerwy był cykl Zabójczych umysłów Alexandry Bracken. Było to dla mnie odkrycie, które kompletnie wytrąciło mnie z równowagi. Zatrzymałam się na zupełnie innym etapie i tego typu postapokaliptyczna fantastyka dla nastolatków była dla mnie czymś całkiem nowym. Od tego czasu przeczytałam już sporo tego typu pozycji, a jednak nadal z dużą dozą sentymentu wspominam właśnie Zabójcze umysły. Jednak Mroczne dziedzictwo czyli spin-off będący bezpośrednią kontynuacją trylogii wywołało we mnie więcej niepokoju niż chęci lektury. Obawy o odcinanie kuponów od bardzo udanego cyklu, którego ekranizacja zakończyła się na pierwszym tomie, były jak sądzę uzasadnione.
Ruby mawiała, że zasłużyliśmy na nasze wspomnienia,
ale jesteśmy im winni wyłącznie miejsce w pamięci.
Ostatecznie, po lekturze Mrocznego dziedzictwa wciąż mam sprzeczne odczucia. Z jednej strony bardzo lubię to jak pani Bracken pisze, przepadam za fantastyką jaką tworzy, za tym światem pełnym odcieni szarości. W Mrocznym dziedzictwie autorka mierzy się z tym, na co zwykle w tego typu cyklach brakuje czasu czyli z konsekwencjami wielkich zmian, których dokonano w "podstawowej" trylogii. Jest to książka dla młodzieży z mocnym elementem politycznym, pojawiają się tu bohaterowie, którzy mieli dość swojej rewolucyjnej roli albo ich początkowy entuzjazm jednak nie wystarczył, aby pokonać wszystkie przeciwności losu. Podobało mi się to, Alexandra Bracken nie stroni od pokazywania świata w niewesołych barwach, od przedstawienia sytuacji trochę bez wyjścia, od polityki, której możemy nie chcieć, ale nie da się jej uniknąć. W świecie, który stworzyła, młodzież z niepokojącymi umiejętnościami ma żyć równolegle z tymi, którzy tych umiejętności nie mają. Większość z osób pozbawionych talentów jest od nich starsza, zajmuje ważne stanowiska. Nic więc dziwnego, że ich strach i obawa przed tymi, którzy umiejętności mają jest kluczowym elementem dyskursu, młodzież, nawet taka z nietypowymi umiejętnościami, takiej siły przebicia nie ma. To powoduje niesprawiedliwości, których w "zwykłym" świecie nigdy by nie zaznali. Równocześnie trudno momentami tych obaw nie rozumieć wszak młodzi dorośli mają za sobą traumatyczne doświadczenia, a niektóre z ich wspaniałych talentów mogą budzić prawdziwy strach. Jak więc wyznaczyć granice? To właściwie niemal niemożliwe zadanie. I od tej strony Mroczne dziedzictwo jest niezwykle celnym tytułem i świetną książką otwierającą oczy na wiele spraw w dosyć niecodzienny sposób.
Z drugiej strony mamy znaną nam z poprzednich tomów Zu. Od zakończenia cyklu Mrocznych umysłów wiele się zmieniło, Suzume była najmłodsza wśród głównych bohaterów, dlatego w odróżnieniu od nich, ona najpierw wróciła do szkoły. Teraz walczy o to by móc pomagać Psi w walce o ich prawa, a raczej walczyła do czasu pewnego wydarzenia, które całkowicie zmieniło ścieżkę dziewczyny. Z ikony walki o prawa stała się uciekinierką, zbiegiem odpowiedzialnym za wiele krzywd i osobą, która powoli sobie uświadamia, że stała się pionkiem w czyjejś znacznie większej grze. W efekcie Suzume wyrusza w obłąkaną podróż wraz z dwojgiem przypadkowo poznanych dzieciaków, którzy (niespodzianka) okazują się zupełnie kimś innym niż można byłoby się spodziewać.
Ten mechanizm towarzyski jest bardzo podobny do tego, który otrzymaliśmy w Mrocznych umysłach. Wtedy był on świeży, teraz ma on już pewien posmak wtórności. Podróż z nieznajomymi, ucieczki przed blokadami czy poszukiwaniami, opuszczone sklepy, ośrodki, to wszystko już było i chociaż wciąż niewątpliwie budzi to w czytelniku emocje, to jednak już nie takie jak za pierwszym razem. Nie da się też ukryć, że Suzume nie jest Ruby, a jej towarzysze nie mają uroku Pulpeta czy Liama. Podróż z Romanem i Priyanką przypomina mi trochę chaotyczną próbę przedstawienia tego, że chociaż wszystko się zmieniło, to nic się nie zmieniło. Zabrakło mi mocnego motywu przewodniego i wyrazistości Ruby, bo chociaż Zu ma swój niepodważalny czar i osobowość, to jednak nie jest pomarańczową, więc budzi zdecydowanie mniej skrajne, mniej sprzeczne emocje. Oczywiście Zu często się zastanawia nad zmianami jakie w niej zaszły w wyniku wszystkiego co ją spotkało. Obserwuje swoje reakcje i relacje, czasem się w tym gubi, a czasami okazuje się zaskakująco pewna siebie. To wszystko jest interesujące, budzi w czytelniku ale jednak nie ma w sobie takiego ładunku
Nie żałuję tego powrotu, treść Mrocznego dziedzictwa idealnie rezonuje ze swoim tytułem, a pesymistyczny obraz dobrze dopełnia to, czego spodziewaliśmy się kończąc Mroczne umysły. Spotkanie z bohaterami, których poznaliśmy w poprzednich częściach pozwala dostrzec ciężar tego co się wydarzyło oraz zmiany jakie w sposób nieunikniony zaszły. Pojawia się też pytanie o obraz bitwy i wojny, bo coś co wydawało się końcem ścieżki, z perspektywy może okazać się zaledwie niezwykle ważną stacją na długiej drodze. Jednak dostrzegam też pewną wtórność tej historii, co nie pozwala mi czerpać z opowieści Zu takiej czytelniczej satysfakcji jaką przyniosły mi Mroczne umysły. Jednak nadal uważam, że jest to historia, która swoją wieloznacznością, szerokim spojrzeniem na wiele zagadnień, postapokaliptycznością w nieco odmienionej formie, w której dzieci stają naprzeciw dorosłych i wypacza się relacja zwyczajowo oparta na trosce na taką, której podstawą jest surowy strach, jest warta poznania. Alexandra Bracken stworzyła świat, w który intryguje i przeraża, ale na pewno nie kusi, a to właśnie jest moim zdaniem cecha naprawdę dobrego antyutopijnego post-apo.
PS Warto zwrócić uwagę na różnorodność wydania - tomy 1-3 zostały wydane w Polsce dwukrotnie, bo najpierw przez wydawnictwo Moondrive (Otwarte) a teraz przez wydawnictwo Jaguar, natomiast dopiero przy okazji tej wznowy pojawiło się Mroczne dziedzictwo i ono jest dostępne tylko w wersji okładkowej znanej nam z wydań Jaguara. Równocześnie póki co wydawnictwo Jaguar nie wydało nowelek, więc one przynajmniej na razie ukazały się wyłącznie pod szyldem Moondrive.
| Mroczne dziedzictwo |
