czwartek, 20 kwietnia 2017

„Chwila na miłość” Joanna Stovrag

Tytuł: Chwila na miłość (wcześniej Jeszcze żyję... Historia prawdziwa)

Autor: Joanna Stovrag


Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2017
Liczba stron: 368
Kategoria: Literatura obyczajowa i romans
Ocena: 9/10





Znacie mnie już pewien czas i jak wiecie niezbyt często można przeczytać aby jakaś książka mnie wzruszyła. Jednak ta opisywana dzisiaj przeze mnie, okazała się nie tylko wzruszającą, ale też piękną, ciepłą, wypełnioną pasją autorki książką.

W Chwili na miłość poznajemy Joannę. Joanna pod koniec lat 80-tych XX wieku wyjeżdża na program wymiany studenckiej do Sarajewa. Tam poznaje miejscowego studenta – Seja i zakochuje się w nim. Po wymianie wraca do Polski, ale Sarajewo i ukochanego odwiedza jeszcze kilka razy, ostatni raz na początku 1992 roku. Wraca z myślą o wakacyjnej pracy i o tym, że wreszcie w okresie wakacji przedstawi Seja przyjaciołom i rodzinie w Krakowie. Jest świadoma trudnej sytuacji w Jugosławii, zna serbski, chorwacki, bośniacki, spędziła w tamtej okolicy sporo czasu, ale nawet w najgorszych koszmarach nie bierze pod uwagę, że w Bośni może wybuchnąć konflikt, że Sarajewo może być oblężone, że to wszystko co tam poznała i pokochała może zniknąć. Niespodziewanie w okresie przemian w Polsce młoda Joanna musi sobie poradzić z wojną, która nie jest tutaj, ale jest tam gdzie jest jej serce, przy ukochanym, a ona czuje oszałamiającą pustkę i bezradność.

Nie wiedziałam, że cisza może dźwięczeć, wyć, świstać, 
a nawet być ostrą bronią,która napada z ukrycia.
Cisza, którą ja usłyszałam, miała atakować przez lata.

Zadacie pewnie pytanie – co jest tak niezwykłego w tej książce, co wyróżnia ją na tle innych? Przecież nie jest to pierwsza książka traktująca o wojnach przerywających wielkie miłości.
Zacznę od tego, że Joanna Stovrag dzieli się z nami swoim życiem. Naprawdę. To jest jej własna historia, opisana szczegółowo, bez pomijania weselszych i smutniejszych fragmentów - dostajemy rzeczywistych ludzi, wydarzenia i fakty, nie ma mitów, nie ma podkręcania kolorów. Na końcu możecie nawet zobaczyć zdjęcia z jej prywatnego albumu.

Po drugie, nie mniej ważne, autorka i jednocześnie bohaterka, dzieli się z nami swoją pasją. I to jak!
Pani Joanna jest zakochana w językach, Sarajewie, ale i jak sądzę w kulturach. Nie pisze rozwlekle opisów każdego napotkanego kwiatka, a opowiada o zabytkach, ludziach, kulturze i o językach, to jest przepiękna i fascynująca opowieść, to jak krótki przewodnik po Sarajewie w wersji fabularnej. Niestety trzeba powiedzieć wprost – jest to krótki przewodnik po Sarajewie, którego już nie zobaczymy ponieważ jest on przedwojenny. I choćby połowę obiektów odbudowano, to atmosfery, wzajemnego zaufania i radości odbudować się nie da. Nie da się też wymazać historii, a ta jak śmiem podejrzewać, po dziś dzień kładzie się tam cieniem.


Znajdziecie tu wielką miłość i piękną pasję, ciekawe językowe przemyślenia i kulturalne rozważania, znajdziecie też niestety brutalną rzeczywistość, Polskę sprzed dziesięcioleci i ból wojny. Ale znajdziecie też wielką wiarę, wielką nadzieję, wielką siłę i jeszcze większą odwagę, bo tylko to pozwoliło Pani Joannie i jej mężowi z taką determinacją odnaleźć siebie i swoją miłość po tylu naprawdę ciężkich latach.

Czy prawdą mogą być słowa, że rozłąka jest dla miłości tym, 
czym wiatr dla ognia: gasi małą, a roznieca wielką 
(Odsutnost je za ljubav isto sto i vjetar za vatru:
gasi malu, a raspiruje veliku)?

Przyznam otwarcie – dawno żadna historia opisana w literaturze obyczajowo-romantycznej nie wzruszyła mnie tak bardzo jak Chwila na miłość. Chociaż wychowana zostałam raczej w strachu przed krajami bałkańskimi Pani Joanna mój wpojony niepokój przemieniła w fascynującą ciekawość. Już dawno nie siedziałam z takim zainteresowaniem z atlasem i słownikiem przy książce. Opisane przez Joannę Stovrag Sarajewo oczarowało mnie, tak jak historia jego upadku bezbrzeżnie zasmuciła. To kolejne z wielu, świadectwo tego jakie zło przynosi wojna i jak bardzo powinno nam zależeć na pokoju. Bo wojna to nie tylko upamiętniające pomniki i bohaterskie czyny, nawet nie tylko przemoc i śmierć. To także obserwowanie bólu i cierpienia, patrzenia na upadające miejsca z Twojej codzienności, to niszczenie miejsca w którym żyjesz, odbieranie ludziom ich prawa do dzieciństwa, młodości, codzienności, pracy, studiowania. To utrata kontaktu z bliskimi – warto sobie to uświadomić, że nie chodzi tylko o ich śmierć, czasami to ból niewiedzy. To także cierpienie spowodowane podziałami między ludźmi, którzy dotychczas chodzili razem do klasy czy byli sąsiadami.

(…) Kiedy patrzę wokół, wszędzie nowe groby. Często zadaję sobie pytanie, dlaczego to właśnie mnie musiało spotkać. Moje pokolenie chyba najwięcej traci w tej wojnie. Właśnie teraz, kiedy najwięcej mogę, kiedy najwięcej chcę i mam najwięcej sił, muszę zajmować się czymś najgorszym, co istnieje na świecie – muszę walczyć.

Kończąc, chciałabym jednak powiedzieć, że choć książka jest fabularna to zdarzają się w niej opisy wojenne. Jest to najlżejszy opis rozpadu Jugosławii z jakim się w życiu spotkałam, ale wciąż nie jest on pozbawiony opisów brutalnego świata wojny i należy się z tym liczyć sięgając po tę lekturę, jednak jest to niezbędne dla jasnego i wiarygodnego przedstawienia sytuacji.

Ta książka dała mi do myślenia na tak wiele tematów, że nawet nie mogę się zdecydować, na który najbardziej. Dlatego BARDZO Wam ją polecam i dziękuję autorce za niesamowite godziny przy książce, które rozbudziły mój umysł na tyle sposobów!

PS. Na pierwszym roku studiów, w wyniku ogromnego natłoku w planie zajęć spędziłam dwa semestry na lektoracie z chorwackiego. Było to już kilka lat temu, nigdy potem do tego nie wracałam, choć przygoda była świetna. Wyobraźcie sobie moje zdumienie, gdy kilkanaście z przytoczonych słów poprawnie rozpoznałam (i nie, nie chodzi mi o te brzmiące identycznie do polskich, tym bardziej, że i na tym można się przejechać, bo część identycznych słów znaczy coś innego niż w języku polskim :D)!

Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu Replika oraz portalowi Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz