środa, 26 kwietnia 2017

„Evna" Siri Pettersen


Tytuł: Evna

Autor: Siri Pettersen

Cykl: Krucze pierścienie
Tom: 3
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2017
Liczba stron: 528
Tłumacz: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Kategoria: Fantastyka, fantasy
Ocena: 8/10




Dziecko Odyna odurzyło mnie okładką, zobaczyłam ją i została mi w głowie. Wiedziałam, że będę musiała przeczytać tę książkę. Nordyckie klimaty, piękna sceneria, niesamowite światy, ogoniaste istoty, Widzący oraz co najważniejsze Evna – energia w czystej postaci (recenzja Dziecka Odyna). Po Zgniliznę sięgnęłam ponieważ tom pierwszy wciągnął mnie całkowicie i bez reszty, i nie zawiodłam się na autorce o czym pisałam tu (klik). Rzucenie się na Evnę było już tylko formalnością, w której ograniczenie polegało wyłącznie na cenie i dacie premiery podczas sesji.

Na tym właśnie polegał problem z istotami. Wszystkimi. Ze wszystkich światów. Nie naprawiały. Potrafiły tylko niszczyć.

W recenzji Zgnilizny napisałam, że Siri Pettersen zawiązuje akcję. Prowadzi fabułę i tak splata Evnę, aby ostatni tom był efektownym, zaskakującym i pełnym zamknięciem historii bezogoniastej Hirki. Po przeczytaniu części trzeciej mogę Was zapewnić, że właśnie tak się stało.

Będzie się uczyć. Wszystkiego, co musi wiedzieć. Wygrała.
Brakowało tylko poczucia zwycięstwa.
Evna to naprawdę dobre i mocne zakończenie cyklu Kruczych pierścieni. Autorka spisała się znakomicie – wszystkie wątki ostatecznie pięknie ze sobą połączyła tworząc spójną i wiarygodną formę. To co najciekawsze – wyjątkowo muszę przyznać specjalną nagrodę za doskonale dobrane tytuły. W pierwszych dwóch tomach były one niezwykle trafne, bo opisywały istotę książek. W trzecim dosłownie musiałam się chwilami zastanowić czy głównym bohaterem zamiast Hirki nie stała się właśnie Evna! Książka rzeczywiście jest napisana wybitnie pod „temat” i jak rzadko było to nie do przeoczenia i zasługuje na wyrazy uznania pewnego lekkiego, delikatnie wyczuwalnego, ale jednak kunsztu autorki.

Nie ma sensu wzniecać ognia w mężczyznach, którzy nie potrafią się rozpalić.

Trzecia część cyklu jest świetnie rozegrana, poznajemy kolejny świat, zupełnie inny od dotychczas opisanych. Mocny, ostro zarysowany, niebezpieczny, z mnóstwem zasad. Od razu zapowiem – trup ściele się... Bardzo gęsto. Tak jak pierwsze strony Dziecka Odyna i Zgnilizny były raczej stonowane, tak już od pierwszych stron Evny bije presja, ogromne poczucie odpowiedzialności i strach. Poznamy Umpiri, będzie nad nami wisiało widmo wojny, dowiemy się mnóstwo o Evnie, będziemy zmieniać kamień w piasek, i co być może najważniejsze – spotkamy Widzącego. Tymczasem Rime będzie dalej igrał z ogniem, choć akurat on robi to już kolejny tom, więc nie będzie to szczególnie zaskakujące, autorka nie będzie go oszczędzała, a jego dłonie ponownie splamią się krwią. Zresztą.. Nie tylko dłonie. W tej części poznamy bardzo wielu nowych, spełniających kluczowe role, bohaterów, ale także wielu pożegnamy. Warto dodać, że w tym tomie przewiną się praktycznie chyba wszystkie opisane w książkach postacie! Autorka zadała sobie sporo trudu, aby cykl zakończyć w pełni, satysfakcjonująco i nie pozostawiając niedomówień.

Sprawiedliwość była jak kamień. Wszystkim się wydawało, że jest wieczna i niezmienna. Ale Hirka przekonała się, że jest inaczej. Kamień był już raczej przypadkową zbieraniną ziarenek piasku, które ledwie trzymały się razem. W pewnych okolicznościach zmieniał formę.

Ostatecznie moją ulubioną książką pozostanie Dziecko Odyna, ale Zgnilizna i Evna nie odbiegają jakością, to kwestia tego, że pierwszy tom miał dla mnie najwięcej tej takiej nieuchwytnej, nieco dziewiczej magii. Ten cykl uwiódł mnie wszystkim od surowych okładek, przez świetnych bohaterów, których ogromnie polubiłam, po fabułę i stworzoną przez Siri Petterson rzeczywistość z krukami, widzącymi, Evną i całą resztą niesamowitości.

Po przeczytaniu cyklu będę szczera – sięgnę po wszystko pióra Siri Pettersen, bo dla mnie to była świetna przygoda. Nie powiem, że historia zmieniła fantastykę na zawsze, ale z pewnością powinna zostać odnotowana, jako ciekawa, dająca do myślenia, pełna nawiązań, metafor, różnorodnych a wcale nie tak różnych światów, pełna niejednoznaczności i fantastycznej Evny!

PS. Na uwagę zasługuje też słowniczek języka Umpiri umieszczony na końcu książki. Cenny dodatek tworzący to co lubię najbardziej – pełną, zadbaną w szczegółach fantastyczną krainę.

| Dziecko Odyna | Zgnilizna | Evna |

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz