środa, 22 lutego 2017

Słowo o recenzjach

Aby zrównoważyć nieco cięższy wydźwięk tego posta dorzucam piękne choć jeszcze nieśmiałe narcyzy. Wczoraj gdy przyniosłam je do domu, były zielonymi wiecheciami wystającymi z ziemi i przypominającymi trawę. Dzisiaj gdy otworzyłam oczy był jeden nierozkwitnięty pączek, a teraz? :) 


W zeszłym tygodniu usłyszałam zarzut, że współpraca ze mną jest niemożliwa z powodu jakości moich recenzji. Zasmuciłam się. Sądziłam, że to oznacza, że moje recenzje są za słabe ze względu na jakieś błędy z typu razem czy osobno albo interpunkcyjne, że moje teksty są niemerytoryczne, niespójne, być może nie ciągną tłumów i muszę popracować na przykład nad ich lekkością, nad regularnością, nad stroną na fb, nad organizacją samej notatki. Zasmuciło mnie to, ale przede wszystkim zmotywowało. Muszę się bardziej postarać, pomyśleć, popracować, zastanowić jak to poprawić. W związku z tym poprosiłam o konstruktywną krytykę osobę, która to napisała. Byłam przygotowana, że nie będzie to miód na moje uszy, ale postanowiłam, że wezmę to na klatę.

To co otrzymałam o niebo (albo i trzy) bardziej mnie zaskoczyło niż zasmuciło i dało do myślenia, czym postanowiłam się z Wami podzielić. Po pierwsze dowiedziałam się, że moje recenzje są za krótkie. No cóż. Rozumiem to, ale akurat to mam przemyślane. Na swoje potrzeby piszę tyle ile chcę, tyle ile mam do powiedzenia, nie zmuszam się do pisania czegoś na siłę to raz. Dwa to proza życia, większość z nas jest zabiegana i zapracowana i niewielu ma czas regularnie czytać recenzje książki na dwie strony A4 (statystycznie moje recenzje mają jedną stronę A4 lub akapit więcej). Jetem skłonna do pertraktacji w tym punkcie, ale w ramach zdrowego rozsądku. Napisanie dwóch stron A4 recenzji lektury mającej 118 stron i zwartą, przyczynowo-skutkową fabułę, to przesada, która skończy się albo kompletną nudą, albo spoilerami. Recenzja powinna być esencją i zwartą opinią, a nie kolejną książką i tego się staram trzymać. Czasami piszę więcej, ale to przy wyjątkowych okazjach, a czasem mniej, bo.. no właśnie. Ze względu na punkt 2, ale to za chwilę.

Po drugie usłyszałam, że za mało opisuję treść książki, nie zdradzam pikantnych szczegółów i nie odnoszę się w kolejnych tomach do najbardziej palących kwestii, "a przecież wszyscy sięgając po tę książkę wiedzą, że ostatecznie będzie musiała wybrać między tym a tym". No więc nie. Nie wszyscy wiedzą. Dokładnie tak zaspoilerowano mi na przykład Szklany Tron, ponieważ akcja jest tam tak dynamiczna, że bohaterowie z pierwszego tomu diametralnie zmieniają się w trzecim i przecież wszyscy to wiedzą. Niestety, chociaż rzeczywiście wywołało to dynamiczną dyskusję w komentarzach, to ja naprawdę zirytowana nigdy więcej do tej blogerki nie powróciłam. Owszem, mogłam na daną recenzję nie wchodzić, ale powiem szczerze - dla mnie jest oczywistym, że recenzja to opinia i merytoryczna ocena, a nie streszczenie. Moim naczelnym postanowieniem gdy zdecydowałam się pisać było niespoilerowanie. Przy tym postanowieniu pozostanę. 

Po trzecie dowiedziałam się, że jestem krytyczna. Przepraszam, że to powiem, ale jak dla mnie to komplement, bo chyba właśnie taka powinna być recenzja. Każda książka ma coś pozytywnego i zawsze staram się to znaleźć. Ale każdy lubi inne rzeczy, dla jednych literówki nie mają znaczenia, a dla innych owszem. Dla niektórych kolejny trójkąt miłosny to już zbyt wiele, a dla innych oczywista część książek młodzieżowych. Chciałabym, żeby osoby czytające moją recenzję otrzymały opinię uczciwą tak aby same zadecydowały czy chcą sięgnąć podaną książkę czy nie. Co do "gwiazdkowych" ocen - są dla mnie subiektywne, wynikają z moich osobistych wrażeń z lektury i niczego więcej. Prawdę mówiąc, uważam, że nie raz krytyczna recenzja jest lepsza od tej słodkiej. Ja po książkach, które w recenzjach mają same serduszka, a opis wrażeń zawiera się w "jest najlepszą książką na świecie" nie spodziewam się zbyt wiele. Kiedy wiem, że dana książka ma słabszego tłumacza to dłużej daję jej szansę, staram się życzliwiej spojrzeć na fabułę. Jeśli książka mi się bardzo podoba - piszę to. Gdy do mnie nie przemawia - piszę to.

Chętnie przyjmuję merytoryczną krytykę (naprawdę!) - pytanie czy nie uważam, że cudzysłów apostrofowy (czyli otwierający na dole - „ zaś zamykający na górze - ”) dodaje notatkom estetyki jest celne. Uważam tak. Więc teraz powolutku to poprawiam, zwłaszcza w tytułach postów, gdzie jest to szczególnie widoczne.

Podsumowując, można by zapytać po co to piszę, zatem zawczasu odpowiem. Ponieważ chcę głośno i wyraźnie powiedzieć, że piszę, bo lubię. Po prostu. Dlatego nie zamierzam na siłę pisać wielostronicowych rozważań, informować Was, że dzięki temu, że bohater X zachorował, bohaterka uświadomiła sobie jak bardzo go kocha, i że chce z nim być do końca życia przez co odrzuciła uczucia bohatera Y. Chcę żebyście mieli radość książki, odkrywania jej strona po stronie, żebyście sami dotarli do jej tętniącego życiem serca. Ja chcę Wam tylko opowiedzieć jak jej serce bije, w jakim rytmie, czy regularnie, czy brzmi dobrze, żebyście sami ocenili czy to może być wasza bratnia dusza, czy też jednak niekoniecznie. Nie będę też pisać pod oczekiwania, bo to w ogóle mija się z celem. Wystarczyłoby wtedy napisać trzy rozkoszne opinie i naprzemiennie zmieniać tylko tytuły książek, które opisują. 

Bardzo dziękuję więc za te słowa, ale niestety muszę powiedzieć, że tego nie zmienię, dlatego rzeczywiście współpraca ze mną na wyżej wymienionych warunkach nie jest możliwa. Jednakże współpraca jest. Chętnie piszę recenzje, o wspólnie ustalonej długości, bez spoilerów i z maksymalną uczciwością i szczerością przy zachowaniu 250% życzliwości dla Autora.

Ściskam mocno i mam nadzieję, że teraz nikt nie będzie miał wątpliwości czemu piszę jak piszę, a Wam czytającym moje recenzje, bardzo bardzo bardzo dziękuję, że jesteście i znosicie moje paskudne postanowienia. <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz