środa, 20 stycznia 2016

„PS. Kocham Cię” Cecelia Ahern


Tytuł: PS. Kocham Cię
 
Autor: Cecelia Ahern

Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2009
Liczba stron: 456
Tłumacz: Monika Wiśniewska
Kategoria: Literatura obyczajowa
Ocena: 7/10





Kiedy wyjeżdżamy na dłuższy czas, dbamy o to aby się dobrze spakować, wziąć ze sobą odpowiednią liczbę książek, pozałatwiać takie formalności jak rachunki, zadbać o to aby ktoś zaopiekował się naszym zwierzakiem czy podlał kwiatki. Drugiej połowie pomarańczy dajemy buziaka, uspokajamy i pełni wyczekiwania i napięcia wyjeżdżamy. Podczas wyjazdu piszemy smsy, listy, na czatach, na forach społecznościowych, dzwonimy, mailujemy, słowem robimy wszystko aby jak najczęściej mieć kontakt i uczestniczyć w życiu kogoś kogo kochamy. Co by się jednak stało gdyby było to niemożliwe?

Holly to główna bohaterka, której nie można nie polubić i którą wbrew wszystkiemu spotyka coś bardzo złego, niesprawiedliwego, dramatycznego aż wreszcie tragicznego. Kiedy jej ukochany mąż Gerry umiera, Holly jest załamana. On odszedł, a ona została. Tutaj. Ze wszystkim. Bez pracy, bez dzieci, z zakręconą rodziną i dwiema przyjaciółkami. 

Okazuje się jednak, że Gerry przed swoim ostatnim wyjazdem w życiu zastanowił się jak będzie się czuła jego żona po jego odejściu. 

W związku z tym realizuje projekt - listę. Dalej obserwujemy więc jak Holly próbuje odzyskać równowagę w swoim życiu, zapełnić pustkę i nauczyć się żyć na nowo z Gerrym w sercu, ale bez Gerrego tutaj na ziemi.

I po raz kolejny obudził ją telefon od zatroskanego przyjaciela albo członka rodziny. Najpewniej sądzili, że jedyne, czym zajmuje się Holly, to sen. Dlaczego nie dzwonili nocą, kiedy bez końca błądziła po domu niczym zombi, szukając w pokojach.. czego? Co spodziewała się tam znaleźć?

Według mnie jest to niezwykle prosta i wzruszająca opowieść. Wyjątkowo trafia do mojego serca i niezmiennie doprowadza do łez. Czytając ją zdarza mi się myśleć o tym jak ja bym się czuła na miejscu Holly i mam nieprzemożne wrażenie, że czułabym się bardzo podobnie. Holly nie jest idealna, boi się wielu rzeczy, miewa lepsze i gorsze dni. Są emocje, ale jest i rzeczywistość. Czasami zabawna, czasami trochę naciągana, a mimo to książka nie przestaje wzruszać, rodzina Holly nie przestaje zaskakiwać, a opisane uczucia bohaterki kłują mnie w sercu nieomal tak jakbym sama tam była. Wbrew pewnie wielu osobom, bardzo podoba mi się zakończenie, które wcale nie jest rodem z Disneya. Tak właśnie wyobrażam sobie życie i jestem mile zaskoczona, że autorka nie dała się ponieść stereotypowi.

Holly dostrzegła w lustrze swoje odbicie i osłupiała. Czyżby zeszłej nocy stała się ofiarą wypadku? Osunęła się ponownie na plecy. Nagle zaczął wyć alarm. Uniosła głowę z poduszki i otworzyła jedno oko. Och, bierzcie co chcecie, pomyślała, tylko przynieście mi przed wyjściem szklankę wody.

Warto zwrócić też uwagę na pozostałych bohaterów książki, według mnie na szczególnie zainteresowanie zasługuje rodzeństwo Holly oraz Sharon i jej mąż. To ciekawe postacie, które można obserwować przez wiele stron jednocześnie z ewolucją poglądów Holly na ich temat.

Może jeszcze jedno. Podczas całej tej książki bohaterka zwraca uwagę na możliwości, które nam wydają się oczywiste, a ona utraciła je wraz z odejściem ukochanego. To bardzo cenne spostrzeżenia, proste a jednak rzadko przez nas dostrzegane w dzisiejszym pędzie życia. To daje do myślenia i narzuca prosty wniosek - zauważajmy i doceniajmy małe rzeczy, wspólną codzienność, drobne gesty. Nie szczędźmy ich sobie, bo tak naprawdę to co nam wydaje się oczywiste wcale nie musi być takie dla świata.

Komu polecam?
To doskonałe pytanie. Każdemu. Choć raczej dojrzałemu uczestnikowi życia ze względu na temat. Nie jestem przekonana czy temat wdowieństwa jest popularny i wiele mniej dojrzałych osób może po prostu nie zrozumieć idei. Nie zniechęcałabym się też faktem, że główna bohaterka jest kobietą. Owszem, pewnie więcej uczuć znajdą w niej kobiety, ale jestem pewna, że wielu mężczyzn znajdzie tam morze wrażliwości.

PS. Kocham Cię jest książką niezbyt ciężką choć poruszającą temat "łzawy", łatwą do czytania lekturą.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz