czwartek, 21 stycznia 2016

„Klapsa czy konferencja” Joanna Jakubowicz, Magdalena Ponagajbo, Joanna Dziurewicz, Paulina Sieniarska



Tytuł: Klapsa czy konferencja, Czyli o tym jak jeść i nie zostać zjedzonym

Autorzy: 
Joanna Jakubowicz, 
Magdalena Ponagajbo, 
Joanna Dziurewicz, 
Paulina Sieniarska


Wydawnictwo: BONOBO
Data wydania: 2008
Liczba stron: 80
Kategoria: książka kucharska
Ocena: 8/10

Klapsa czy konferencja to zabawna książka kucharska (już sam podtytuł sugeruje, że autorki mają poczucie humoru), o oryginalnych przepisach, w ciekawej i przejrzystej formie, skierowana raczej do ludzi gustujących przynajmniej od czasu do czasu w zdrowszej żywności.

Od razu zastrzegam - piszę z punktu widzenia zwykłego szarego czytelnika, początkującego gotującego, który NIE CHCE zostać kucharzem. Nie wypróbowałam wszystkich przepisów umieszczonych w książce, ale wiele z nich owszem i naprawdę nigdy się na nich nie zawiodłam.
Mój ulubiony przepis z tej książki? Naleśniki.
Od dwóch lat jest to jedyny przepis na naleśniki z jakiego korzystam i nawet moja babcia twierdzi, że to jedne z najlepszych jakie jadła w życiu. A sami wiecie jak trudno usatysfakcjonować nasze babcie, które zwykle gotują tak dobrze, że nasze obżarstwo jest u nich na porządku dziennym.
Co jeszcze polecam? Tartę z gruszkami i serem pleśniowym, halibuta na parze w sosie pomarańczowym, zupę krem z dyni, pstrąga pieczonego z imbirem, zupę tajską, oczywiście naleśniki z rukolą serem rokpol i orzechami, wszystkie makarony, zupę krem ze szparagów i jeszcze pewnie parę innych przepisów o których w tej chwili zapomniałam.
Na pewno po przytoczonych przeze mnie przepisach już się domyślacie, że są to przepisy raczej na bazie produktów z gatunku zdrowsze. Tak faktycznie jest.

Wady książki? Jedyną jaką widzę, to fakt, że jest tu kilka przepisów tak banalnych, że nawet ja je znam. Jednak gdy rozmawiałam z moją przyjaciółką, która gotować umie, zrozumiałam, że myślę bardzo tendencyjnie. Uświadomiła mi, że ona o pewnych rozwiązaniach już po prostu zapomniała i zobaczenie ich w tej książce zapaliło w niej pomysł z serii „o kurcze, przecież to takie proste, takie dobre, a zupełnie zapomniałam o tym, że kiedyś takie coś robiłam”. Więc może należy przyjąć, że to wszystko kwestia gustu.

Co do spraw niemerytorycznych – książka jest pięknie wydana, ma formę jakby na kształt pamiętnika i dużo dodatków.
W poczet zalet książki zaliczam – piękne zdjęcia, opisy „kawa na ławę” bez zbędnych upiększaczy, istotne rzeczy, które można łatwo przeoczyć są zaznaczone, trzy zakładki bardzo użyteczne gdy macie ulubione przepisy do których często wracacie, a macie słabą pamięć jak ja. Praktyczny jest spis treści zarówno na początku, jak i indeks na końcu.
Istnieją też dwie wersje okładkowe – ale treść pozostaje niezmieniona.
Bez wątpienia dodatkowym atutem jest fakt, że książka jest polecana przez program kuchnia.tv

Czy polecam książkę?
Zdecydowanie.

Komu polecam?

Raczej osobom młodym i mniej doświadczonym w kuchni aczkolwiek piękne wydanie i oryginalne przepisy spokojnie sprawdzą się na prezent dla każdego, kto gotuje.

PS. Oczywiście, bym zapomniała. Jest też doskonały przepis na hummus, który jest ostatnio moim must eat. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz