piątek, 17 czerwca 2016

„Euforia” Lily King


Tytuł: Euforia
 
Autor: Lily King


Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Data wydania: 2016
Liczba stron: 320
Tłumacz: Ewa Ledóchowicz
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: 8/10






Dzisiaj recenzja antropologicznej przygody, a mianowicie wielokrotnie nagradzanej Euforii Lily King.

Upolowana na wyprzedaży ebooków Euforia okazała się być literackim strzałem w dziesiątkę. Powieść intryguje od samego początku, nawet zanim się na dobre zacznie, bo fascynująca jest już lektura listy książek, którymi wspierała się autorka. 

To daje nadzieję (którą ja podtrzymuję), że choć jest to fikcja literacka, to osadzona w twardych ziemskich i sprawdzonych realiach, w sposób dokładny i zgodny z rzeczywistością.
Warto dodać, że autorka korzystała także z bardzo ciekawej polskiej książki Bronisława Malinowskiego.

O czym jest Euforia? Jest to fikcyjna powieść opisująca terenową wyprawę antropologiczną do dzikich miejscowych plemion. Jako natchnienie posłużyła ekspedycja trojga antropologów - Margaret Mead, Reo Fortune’a oraz Gregory’ego Batesona, którzy w 1933 roku wyprawili się nad rzekę Sepik w ówczesnej Nowej Gwinei. 
W książce opisywane są trzy fantastyczne rzeczy – życie w bliskości z plemionami Terytorium Nowej Gwinei, życie w pełni zaangażowanego w swoją pracę naukowca podczas wyprawy terenowej oraz bardzo skomplikowaną i naturalnie opisaną relację w trójkącie miłosnym. Te trzy aspekty, wybornie i z lekkością opisane przez Lily King, sprawiły, że nawet kilka dni po przeczytaniu tej książki moje myśli z przyjemnością choć i z pewnym uściskiem w żołądku, powracają do jej treści.

Akcja zaczyna się w pewnym sensie od zakończenia części wyprawy małżeństwa Nell Stone i Fena Schuylera. Widzimy ich zmęczenie, rozdrażnienie i różnice zdań, których zrozumienie przyjdzie później. Następnie poznajemy ich przyjaciela Andrew Banksona, mężczyznę w pewien sposób tragicznie doświadczonego, zaś z drugiej niezwykle pragnącego życia. Dalsze ich przygody pozwolą nam poznać niesamowite życie miejscowych plemion, które choć nazwy mają zmienione, to praktyki, obrządki i kulturę podobną do istniejących, zamieszkujących w latach 30tych tamte okolice. Opisy są precyzyjne, z antropologicznym rozeznaniem i biologicznym słownictwem, wystarczającym aby dodać bohaterom prawdziwego profesjonalizmu, a jednocześnie nie zmęczyć i nie zniechęcić czytelnika z dziedziną nieobeznanego. Osoba nie znająca głównych założeń teorii Darwina poradzi sobie z książką bez problemu, choć z pewnością ta która je zna, lepiej zrozumie rozważania bohaterów. To ogromna zaleta tej książki – pozostając zupełnie strawną dla normalnych ludzi, daje możliwość wejścia w nią jeszcze głębiej zainteresowanym.

Nell, Fen i Bankson są naukowcami - fascynatami i mają prawdziwe pragnienie zapełniania luk w wiedzy, tyle, że każde z nich do swojej pracy ma inne podejście, w innym momencie ogarnia ich euforia. Ich zaangażowanie jest bezbrzeżne, wypełniają ich nie tylko marzenia o sławie i rozpoznawalności w środowisku naukowym, ale także przekazywanie wiedzy, pokazywanie i przedstawianie poznanych kultur. To fenomenalny i dość rzadki opis pracy naukowca – pracy interesującej, przynoszącej korzyści i radość badaczowi, ale jednocześnie nie pozbawionej iskry rywalizacji i zazdrości. Praca wciąga ich to tak bardzo, że niemalże zapominają, czy też chcą zapomnieć o życiu „na zewnątrz”. Można by się nawet pokusić o dyskusję, czy cała trójka nie tylko chciała zapomnieć o normalnym życiu, ale czy przypadkiem od niego też nie uciekała.

Nie było mnie przez trzy lata. Myślałem, że na pewien czas mam dosyć podróżowania, ale mieszanka zimowej ponurej szarówki, nerwowej tyranii mojej matki oraz zwietrzałego, narcystycznie przeintelektualizowanego poczucia humoru,
które spleśniałym nalotem pokrywało każdy zakątek Cambridge,
kazały mi jak najszybciej wrócić do Kionów.

Ale nie dajmy się zwieść, choć plemiona są niezwykłe i opowieści o ich obyczajach czyta się wspaniale, a praca naukowa jest barwnie opisana, to serce książki należy do trójkąta miłosnego tworzonego przez Nell, Fena i Banksona. Nie jest to jednak brazylijska telenowela – spojrzeli sobie w oczy, zrzucili ubrania, a potem uciekali przed zazdrosnym mężem. Nic z tych rzeczy. Tutaj droga jest celem. Bohaterom towarzyszy ogromne napięcie uczuciowe, seksualne i naukowe, poczucie wspólnoty, ale jednocześnie także rywalizacji. Jest namiętność, pasja, podniecenie, ale także niepokój i to właśnie ten niepokój przez całą książkę nie dawał mi spokoju. Dzikość, czy nawet drapieżność, otoczenia tworzy bardzo specyficzne poczucie wspólnoty - tych którzy tam żyją, rozumieją trudność obranego kursu i świadomie wystawiają się na ryzyko. To wyższy krąg wtajemniczenia powodujący dodatkowe napięcia, ale i rozładowania tych napięć.
W tym kontekście dodatkowym atutem są zmiany narratorów co daje pełniejszy obraz sytuacji, uczuć bohaterów i ich interpretacji zachodzących zdarzeń.

Jednocześnie bohaterzy poruszają tematy trudne, często z tematyki etycznej i moralnej zawodu naukowca. Potrafią jednocześnie dyskutować o poczynionych obserwacjach z perspektywy zwykłego, chłodno nastawionego naukowca, jak i zastanowić się nad prawem do ingerencji w życie badanych obiektów, ale i o prawo do nazywania dzikiego plemienia, przy którym zamieszkali badanym obiektem. Autorka ustami bohaterów wypowiada bardzo ważne, od lat powtarzane w pracy naukowej pytanie „jak można być obiektywnym podczas badań, jeżeli już w momencie ich rozpoczęcia mamy pewne teorie, założenia czy definicje”. Jest to doskonałe pytanie, na pewno dużo trudniejsze w przypadku pracy z ludźmi, a nieco łatwiejsze w pracy takiej jak moja, ale wciąż niezwykle aktualne.

– To ludzie, z całkowicie ukształtowanymi mózgami. Gdybym nie wierzyła, że dzielimy z nimi nasze człowieczeństwo, nie byłoby mnie tutaj. – Policzki miała teraz pełne naturalnego zaróżowienia. – Zoologia mnie nie interesuje.
Obserwuj obserwuj obserwuj, zawsze mi powtarzano. Nic nie mówiono o dzieleniu się odkryciami albo roztrząsaniu analiz z samym przedmiotem obserwacji.
– Czy takie podejście nie wyrobi w nich samoświadomości, zmieniającej wyniki badań?
– Uważam, że obserwowanie bez dzielenia się spostrzeżeniami stwarza wyjątkowo sztuczną atmosferę. Oni nie rozumieją, czemu się u nich zjawiasz. Jeśli jesteś otwarty, każdy się uspokaja i sam też jest bardziej otwarty.

Podsumowując – Euforia wywołuje euforię, elektryzuje, niepokoi i fascynuje. Snuje opowieść pełną napięcia i ciężkiej uwodzicielskiej nuty odpowiedzialności za poczynione obserwacje, ich precyzję i minimalizację wpływu „rzeczy” z zewnątrz. Opisana w książce współpraca, próby poznania i zrozumienia ludzi żyjących w całkiem odmiennych warunkach, w innych kulturach, doskonale pozwala przenieść się nad brzegi Sepiku i bez reszty poprowadzić fabułę.

PS. Ostatnio coraz częściej książki w Polsce są wydawane w pięknej oprawie, z coraz większą dbałością o szczegóły, kolory. Choć w moim wypadku to tylko ebook, kolory tej okładki są oszałamiające i doskonale nawiązujące do jej treści. Bardzo mi się to podoba i wielki plus dla książki.

1 komentarz:

  1. Nigdy o niej nie słyszałam, a brzmi jak spełnienie marzeń - seria o Tomku Wilmowskim w wersji dla dorosłych =] Na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń