wtorek, 5 września 2017

„Prawdziwa miłość” Krystyna Mirek


Tytuł: Prawdziwa miłość

Autor: Krystyna Mirek

Cykl: Saga Rodu Cantendorfów
Tom: 3
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse Książki
Data wydania: 2017
Liczba stron: 336
Kategoria: Literatura obyczajowa i romans
Ocena: 7/10




Rzadko czytam romanse, a romanse historyczne jeszcze rzadziej. Gdy więc przyjechała do mnie Prawdziwa miłość pani Krystyny Mirek byłam trochę sceptyczna, oszukiwać nie będę. ;) Polska autorka, romans, obawiałam się, że nie spędzimy razem miło czasu. Na szczęście po przeczytaniu książki mogę spokojnie powiedzieć, że ciągle się uczę, że tak naprawdę nieważne jaki gatunek literatury książka prezentuje, bo jeśli dobrze napisana, to i tak znajdziemy wspólny język!

Prawdziwa miłość to trzeci tom Sagi Rodu Cantendorfów. Przyznaję, że trochę niepokoiło mnie czy dam radę wdrożyć się w fabułę od trzeciego tomu, bo bardzo lubię czytać od początku, ale lekkie pióro autorki, no i bądź co bądź niespecjalnie zawiła fabuła, sprawiły, że w książce znalazłam się bez problemu i uczciwie przyznam – spędziłam z nią naprawdę urocze wieczory!

Tu, po tej stronie życia, mogła zrobić jeszcze tylko jedno.
Powiedzieć prawdę.

Trzecia część, rozpoczyna się zniknięciem wielu bohaterów. Znika hrabia Aleksander Cantendorf, znika Lady Isabelle Adler, znika Klementyna – gospodyni na zamku Cantendorf, znika wiedźma Alice... Powoli, z każdą godziną, znika też Kate, ciężko chora, złamana, walczy o życie. Czy pieniądze i lukratywne mariaże mogą mieć jeszcze jakąkolwiek wartość w takich okolicznościach? Ile rzeczywiście jest warta prawdziwa miłość?

Prawdziwa miłość jest jednak nie tylko o miłości romantycznej, bo porusza także czułe struny miłości rodzinnej. Wraz z bohaterami będziemy poszukiwać miłości i akceptacji, sprawdzimy ile warta jest przyjaźń, a ile piękne romanse i czy potrzeba zapewnienia godnej przyszłości rodzinie wygra z... prawdziwą miłością. W końcu czas rozwiać niepewności i wypowiedzieć długo skrywane tajemnice, a „prawda uczyni nas wolnymi”. To także książka o sile krwi, powrotach do korzeni, rachunkach sumienia i rozprawianiu się z rodzinnymi niesnaskami.

Wiedziała, że do dawnego świata nie ma już powrotu.
Ale nie była to dla niej wcale dobra wiadomość.

Już wcześniej wspomniałam, że książka jest bardzo dobrze napisana. Teraz można mnie posądzić o uprzedzenia, ale nie będę ukrywać, przyzwyczaiłam się do romansów banalnych, przewidywalnych, napisanych lub przetłumaczonych w naprawdę kiepskim stylu, w którym roi się od powtórzeń i błędów. Czas żebym zrewidowała swoje wrażenia, Prawdziwa miłość jest kolejną pozycją, która dowodzi, że poziom tych książek bardzo wzrósł, a nawet niekiedy przerósł językowo inne gatunki.

Pani Krystyna Mirek nie tylko pisze lekko i przyjemnie, ale także na dobrym poziomie lingwistycznym. Obawiałam się bardzo prostego języka, a tu miłe zaskoczenie, bo autorce nie tylko udało się zaznaczyć, że jest to romans historyczny (choć chwilami odnosiłam wrażenie, że słownictwo w przemyśleniach i dialogach bohaterów jest zbyt współczesne jak na opisywany okres), ale także stworzyć słowami naprawdę bogaty obraz książki. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, pełni zalet, ale i wad, widziani nie tylko ze swojej perspektywy, ale także oczami innych postaci, dzięki czemu sprawiali wrażenie realnych. Autorka może nie szczędziła nam opisów, ale nie były to nudne i ckliwe opowieści, a bardzo rzeczowe rozważania i jak dla mnie jest to kolejny duży plus tej książki!

Kobiety zniknęły, ale temat pozostał. Nie tylko zresztą w tym domu.

Jako największą wadę książki uważam... Fakt, że należy do takiej, a nie innej literatury, co sprawia, że jak większość książek z tego gatunku jest dosyć przewidywalna. Prawdziwa miłość zwycięża wszystkie przeszkody, a bohaterowie zmieniają się, wartościują swoje życie i podejmują odważne decyzje, które zmieniają cały ich dotychczasowy świat. Tutaj nie poczułam zaskoczenia, bo ani przez chwilę nie miałam wątpliwości co do tego jak fabuła się potoczy. Jednak jak już kiedyś wspominałam przy okazji recenzji innej książki romantycznej – czasami ta przewidywalność daje nam komfort. Pewność przyjemnej lektury, spokojnego czytania, możliwości oderwania od lektury przed jej zakończeniem i spokojnego powrotu do niej wieczorem, na miękkim fotelu, przy ciepłej herbacie z miodem, z uśmiechem i spokojem. Dobrze jest czasami nie przeżywać tak głęboko książki i pozwolić sobie na chwilę oddechu.

To zaszczytne, jak jej się wydawało, miano pani na zamku,
okazało się pustką i niczym wobec prostego śniadania 
w towarzystwie człowieka, którego się nie tylko kocha czy pożąda,
 ale przede wszystkim zwyczajnie lubi.

Muszę Wam powiedzieć, że jestem pod wrażeniem tej książki i z przyjemnością Wam ją polecam. Nadal nie jestem wielką fanką romansów, wolę jednak książki bardziej nieprzewidywalne, ale pani Mirek dała mi poczucie, że od czasu do czasu dobry romans może być czymś bardzo relaksującym. Z największą przyjemnością sięgnę po kolejną książkę autorki!

PS. Historia rodziny Metcalf jest absolutnie doskonała! :)


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki bardzo dziękuję 
Wydawnictwu Edipresse Książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz