środa, 5 października 2016

„Dawca" Lois Lowry


Tytuł: Dawca
 

Autor: Lois Lowry

Seria: Dawca
Tom: 1
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 2014
Liczba stron: 296
Tłumacz: Piotr Szymczak
Kategoria: Science fiction, fantasy
Ocena: 8/10




Bez bicia się przyznaję – Dawcę najpierw obejrzałam w kinie. Film jako taki wydał mi się pomysłowy i frapujący, ale zbyt sentymentalny, i co tu dużo mówić, zwyczajnie ckliwy. W związku z tym do książki zabierałam się trochę jak do jeża. Z jednej strony film w kontekście wykonania mi się podobał, ale nie byłam pewna czy to przekaz z książki, czy film po prostu nie mogąc skorzystać z książkowych środków wyrazu zapożyczył te multimedialnie dostępne. Z drugiej w filmie było zbyt słodko i obawiałam się, że przy książce mnie po prostu zemdli.

Bardzo się myliłam. Dawca autorstwa Lois Lowry to doskonała książka, której największym zarzutem jest jej długość. Czy też „krótkość”. Pozycja skierowana w gruncie rzeczy do dzieci okazała się dojrzałą książką, która porusza wiele istotnych i niejednoznacznych problemów, przedstawia pewne wydarzenia nie oceniając ich, a jednocześnie pozostawia ogromnie dużo miejsca na indywidualne przemyślenia i daje materiał do dyskusji. Nic dziwnego, że Dawca od wielu lat jest lekturą w niektórych krajach. W naszym też mogłaby być, z pewnością byłoby to kształcące, nowocześniejsze i nastoletnie. To nie jest tak, że nasza młodzież może wybierać wyłącznie między Kamizelką B. Prusa, a 50 twarzami Greya E.L. James. Istnieje wybór. Dysponujemy niesamowitymi klasykami pokroju Londona, Tolkiena czy Lema, ale też fantastycznymi książkami obecnych czasów. Nie każda książka musi też wnosić to samo. Na pytanie dlaczego czytamy akurat Anaruka, chłopca z Grenlandii, którego ja przełknęłam całkowicie bezboleśnie, ale dla wielu jest to lektura zaporowa, usłyszałam odpowiedź, że pozwala nam poznać różnorodność kultur panujących w różnych obszarach świata. Mam wrażenie, że jest wiele książek, które z powodzeniem mogłyby pełnić podobną rolę, a bardziej trafiać do młodzieży.


W książce poznajemy Jonasza, jedenastolatka, który zbliża się do ceremonii przydziału do dwunastolatków. Jest to wyjątkowy dzień w życiu każdego młodego człowieka tej społeczności, kiedy otrzymuje się przydział i kończy się okres dzieciństwa. Jonasz dostaje absolutnie wyjątkowy przydział. Wyjątkowy, zaszczytny i.. Bolesny. Wymagający poświęcenia niewyobrażalnych wartości oraz samotności. Jego nauka wpływa na jego światopogląd i nagle w jego umyśle rodzą się pytania. Pytania, które w utopijnym świecie, w którym Jonasz żyje, nie są dozwolone.

- Dlaczego nie wszyscy je widzą? Dlaczego kolory znikły?
Dawca wzruszył ramionami.
- Takiego dokonaliśmy wyboru, postanowiliśmy przejść na jednakowość.

Dawca bywa patetyczny, ale w odniesieniu do całości książki i odbiorcy, nie jest to patetyzm drażniący. Poruszane tematy faktycznie są raczej egzystencjonalne, zatem trudno uniknąć podniosłego tonu, chwilami pewnej egzaltacji i dramatyzmu. To co robi wrażenie, to fakt, że autorowi udaje się powstrzymać od oceny wydarzeń, przynajmniej oceny podanej wprost. Są przedstawione wydarzenia, jest utopia, są nieidealni bohaterowie, przyzwyczajeni do zupełnie innej od naszej rzeczywistości. Ale czy rzeczywiście zupełnie innej? Daje to doskonałe pole do popisu nie tylko do dyskusji ze znajomymi, ale także w szkole.

Pytania postawione podczas lektury pozostają w głowie. Sama teoretycznie od wielu lat znam odpowiedzi na te zagadnienia, a mimo to po przeczytaniu wciąż noszę w sobie pewne przemyślenia.

Dlaczego warto przeczytać Dawcę? Po to aby pomyśleć, aby ponownie zastanowić się nad rzeczami, które de facto już wiemy, ale zdrowo jest sobie o tym przypomnieć. Warto pokazać tę książkę dziecku, a następnie z nim o tym porozmawiać. To dobra i ciekawa pozycja, poruszająca znaczące zagadnienia. Bardzo polecam.

2 komentarze:

  1. Wyjątkowo komentuję, mimo że książki nie przeczytałam (widziałam film, który, choć był miłą rozrywką, nie zmienił mojego życia). Rozmawiałam jednak z siostrą (l. 15), która czytała wszystkie części i wg niej jest to największa zmarnowana szansa literacka na jaką kiedykolwiek się natknęła. Bardzo narzekała na to, że tak świetny pomysł i taki ciekawy świat nie został rozbudowany, że de facto film ma więcej wątków niż książka...
    Zgadzasz się z tym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Bezapelacyjnie. To co boli najbardziej to długość tej książki! Poza tym, jakby nie patrzeć, druga część książki nie jest bezpośrednią kontynuacją. Ku mojemu sporemu zaskoczeniu. Prawdą pozostaje też, że mam wrażenie, że w tych książkach jest mnóstwo potencjału, pootwieranych wątków, które pozostały zupełnie niedokończone. Ale co do filmu.. Film jest trochę.. "upaństwowiony", zrobiony pod publikę, żeby się sprzedał. Książka jest pozbawiona niektórych dramatyczno-słodkich wątków przez co po pierwsze wątki pierwszoplanowe pozostają wyraźne, a po drugie nie mdli młodzieżówką. Jednak niepodważalną zaletą filmu jest pewna zamknięta forma. Wszystkie włączone wątki są dokończone w taki czy inny sposób. O książce tego powiedzieć zdecydowanie nie można.

      Usuń