sobota, 17 września 2016

„Jak naprawić uszkodzony mózg" dr. Norman Doidge


Tytuł: Jak naprawić uszkodzony mózg
 


Autor: dr. Norman Doidge
Wydawnictwo: Vital
Data wydania: 2015
Liczba stron: 416
Tłumacz: Barbara Mińska
Kategoria: Popularnonaukowa
Ocena: 8/10





Temat neuroplastyczności interesuje mnie nie tylko z racji "o jest ciekawa książka naukowa", ale przede wszystkim z przyczyny moich innych osobistych pasji - neurobiologia, medycyna molekularna, mieszanie się wschodnich i zachodnich metod leczniczych oraz sieci neuronowe to fascynujący i niezwykle przyszłościowe projekty, które naprawdę warto poznać.

Książka Jak naprawić uszkodzony mózg powinna mieć tytuł Jak naprawić uszkodzony mózg wykorzystując zjawisko tzw. neuroplastyczności.

Neuroplastyczność jest cechą mózgu, która pozwala mu zmieniać jego własną strukturę i funkcjonowanie w reakcji na aktywność i umysłowe doświadczenie.

Neuroplastyczność nie jest tematem nowym, ale przez długi czas była tematem niepopularnym. Po pierwsze nie do końca było wiadomo jak się do tego problemu zabrać. Poznano samo zjawisko, ale ani nie znano dokładnych okoliczności towarzyszących, ani w jaki sposób można by to odkrycie wykorzystać. Po drugie, nawet gdy wymyślono pewne zastosowania zjawiska neuroplastyczności to wielki boom na medycynę zachodnią nie sprzyjał ich rozwojowi. Odwieczna walka zwolenników medycyny wschodniej i zachodniej zbyt często nakazuje odrzucać dokonania „drugiej strony”, a nawet techniki tylko podobne, w efekcie czego nakręca się spirala rywalizacji naukowców i lekarzy, ale tracą na tym najbardziej potrzebujący.

W książce fenomenalnie opisane jest nie tylko samo zjawisko, ale też sposoby jego wykorzystania poprzez wizualizacje, dźwięki, stymulacje prądem (niewielkie impulsy), ruch czy wibracje. Przykłady ich zastosowań robią wrażenie przede wszystkim dlatego, że nie są „zawieszone w powietrzu”, ale umiejscowione w konkretnych chorobach, opisach ich przebiegu i leczenia. To zdecydowanie bardziej przekonujące, a do tego budzi wyobrażenia jak jeszcze można by daną technikę wykorzystać. Jak naprawić uszkodzony mózg to kontynuacja pierwszej książki autora The Brain That Changes Itself i jedyne czego mogę powiedzieć, że żałuję to tego, że nie została ona przetłumaczona na język polski. Ale liczę, że może po sukcesie tej pozycji i ta pierwsza dostanie szansę. :)

Ta niezwykle inspirująca pozycja jest napisana prostym, przyjemnym językiem, nie ma w niej skomplikowanych biologiczno matematycznych wywodów, a pozostaje zgodna z tym co na temat neuroplastyczności mówią naukowcy. Autor powołuje się na specjalistów w dziedzinie, autorów konkretnych teorii i publikacji naukowych co dodaje wiarygodności i daje nadzieję, że przyszłość należy do rozwoju.

To co mi się nie podobało to to, że autor nie uniknął wzięcia jednej ze stron we wcześniej wspomnianym konflikcie medycyny zachodniej i wschodniej. Rozumiem, że dr. Doidge uważa, że czasami zapomina się w leczeniu, że pacjentem jest człowiek. Zbyt często lansuje się walkę z medycyny z chorobą, a za rzadko wspomina o tym jak ważne dla pacjenta jest wsparcie psychiczne, wola walki, zrozumienie i nastawienie. Jestem pewna, że autor ma rację pisząc o tym, że bez pracy własnej pacjenta nie będzie wyzdrowienia, a samospełniająca się przepowiednia nie jest tylko pustym straszakiem – gdyby tak było, placebo nigdy by nie działało. Nie dziwi także to, że zauważa to osoba będąca psychiatrą i psychoanalitykiem. Mimo wszystko jednak czasami mam wrażenie, że autor lasuje przeciwległy pogląd, i że nie wiele go dzieli od wyciągnięcia „maści mumio, leczącej wszystko od przeziębienia, wypadania włosów, po raka prostaty”. Wydaje mi się, że w książce jest za dużo autorytarnych opinii i zbyt ostrych słów na tzw. medycynę zachodnią. Mimo wszystko autor nie jest neurologiem. Prócz tego, dr. Doidge odrobinę zbyt szybko kreuje możliwości tych metod. Istnieją badania (choć jest ich zdecydowanie za mało, ale mam nadzieję, że właśnie takie publikacje to zmienią!), istnieją ćwiczenia, ale wiele z nich jak na razie ma raczej funkcję wspomagającą leczenie. Nie chodzi o to, że są neutralne. Wierzę, że są skuteczne, ale nie dowierzam aby były w stanie leczenie całkowicie zastąpić. Zapalenie błon oka i wynikająca z tego ślepota nie jest wynikiem działań układu nerwowego, zatem trudno uwierzyć aby jego trenowanie mogło przywrócić wzrok. To problem narządu jakim jest oko i to tam niezbędne jest leczenie. Przekonywanie, że jest inaczej moim zdaniem może spowodować nieszczęśliwe w swoich następstwach zdarzenia.

Jednocześnie jednak warto sobie przypomnieć, że żyjemy w niesamowitym stresie i pośpiechu dlatego nietrudno mi uwierzyć, że odprężenie, medytacja, stymulacja bodźców, wizualizacje, ćwiczenia z oddechem etc. mogą pomóc w usunięciu tych stresów i poprawieniu samopoczucia. Jestem też przekonana, że pewne zabiegi uspokające, wyciszające i stymulujące pewne obszary mózgowe mogą działać rozluźniająco, ale także leczniczo w tym sensie, że nie myśli się o bólu, wzrok odpoczywa od ciągłego wpatrywania się we wszystkie kolejne ekrany, uspokaja się ciśnienie i tętno.

Z punktu widzenia technicznego książka jest podzielona na wyraźne działy dzięki czemu jest bardzo czytelna i czyta się ją naprawdę przyjemnie. Bardzo polecam fanom pracy nad umysłem, szukającym alternatywnych rozwiązań przy schorzeniach takich jak autyzm, choroby neurodegeneracyjne (np. Parkinson czy SM), chroniczny ból itp. Może nie przynieść całkowitych rozwiązań, ale bez wątpienia może przyczynić się do postępów w leczeniu i załagodzić wiele objawów znacząco pogarszających jakość życia, a nawet powodujących niesprawność.

Za możliwość przeczytania i recenzowania książki dziękuję wydawnictwu Vital oraz portalowi Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz