niedziela, 30 marca 2025

Stojąc na drodze bogów czyli „Kłopoty Wyraju" Michała Jankowskiego



Tytuł: Kłopoty Wyraju


Autor: Michał Jankowski


Wydawnictwo: Michał Jankowski
Data wydania: 2025
Liczba stron: 318
Kategoria: Fantastyka
Ocena: 7/10





Wśród wielu książek poruszających słowiańskie klimaty nieczęsto pojawiają się takie, które osadzają ten wątek we współczesnych światach. Do głowy przychodzi mi oczywiście cykl Szeptucha Katarzyny Bereniki Miszczuk i trzeci tom Gołoborza Aleksandry Seligi, ale niewiele więcej. Tymczasem według mnie jest to rejon warty literackiej eksploracji, który może czytelnikom jeszcze wiele zaoferować. Z tej możliwości postanowił skorzystać Michał Jankowski, autor Czasu Wielkiej Wody, debiutu, który zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. 

Kiedy Lech Dębski zostaje wezwany na miejsce zabójstwa młodej rusałki, nie mógł się spodziewać, że jest to pierwszy krok ku Jaromrokowi - wielkiej bitwie Peruna i Welesa, która jest znakiem końca świata jaki znamy. Jednak kiedy po pierwszej ofierze, pojawiają się kolejne, dla leszego staje się jasne, że sytuacja wymyka się spod kontroli. To co miało być odrażającym, ale jednak pojedynczym aktem przemocy, okazuje się preludium do prawdziwej katastrofy, w której wielu straci życie, a jeśli Lech nie podejmie walki, to może się okazać, że skutki będą o wiele bardziej tragiczne i zgubne niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. 

Piękno każdej kultury tkwi w jej odrębności. Zmieszaj wszystkie kolory i powstanie czarny kleks.

Szeptucha jako cykl była mocno romantyzowana, podczas gdy Kłopoty Wyraju mają moim zdaniem zupełnie inny klimat i jeśli mam być szczera, to ten odpowiada mi zdecydowanie bardziej. Książka Michała Jankowskiego jest połączeniem kryminału i fantastyki, jeśli pojawiają się wątki damsko-męskie to gdzieś na obrzeżach historii i muszę przyznać, że było to bardzo odświeżające. 

To co doceniam u Michała Jankowskiego to jego wyrazistych bohaterów, zwłaszcza tych głównych. Zarówno postać, jak i historia Lecha Dębskiego jest po prostu... Kompletna. Wszystko było tu spójne i przemyślane, a jednocześnie ludzkie i pełne wielu odcieni szarości, oczywiście na tyle, na ile ludzki może być leszy. ;) Mnogość istot znanych nam z Legendarzy sprawia ogromną przyjemność, a absolutnie obłędne ryciny, które pojawiają się przed każdym kolejnym rozdziałem okazały się dodatkowym i nieco nieoczekiwanym atutem tej fantastyczno-kryminalnej historii. Widać, że Michał Jankowski ma smykałkę do tworzenia uniwersów - w Czasie Wielkiej Wody pokazywał to czytelnikowi w pełnej krasie, tymczasem tutaj jest nieco ograniczony przez współczesny świat i to właśnie po istotach, które osadził w roli wielu swoich bohaterów, możemy dostrzec te przebłyski niegasnącej pomysłowości. 
Podobało mi się wiele elementów tej historii, które tworzyły doskonały klimat, mroczny, umiarkowanie komfortowy (jak to kryminał), momentami pełen niewygodnego napięcia. Autor nie ma też dla bohaterów litości - żadnego wiecznego i szczęśliwego życia dla wszystkich, trup ściele się gęsto i tylko niektórym dane jest odrodzenie się w Nawii. To dobrze, wszak kryminał nie jest od tego, a mam wrażenie, że w ostatnich latach kryminały fantasy starają się być bardzo delikatne względem swoich bohaterów. Nie jestem zwolenniczką wszechobecnego ketchupu, ale uważam, że poczucie zagrożenia jest w kryminale, zwłaszcza w tym śledczym, absolutnie niezbędne.

Widzę dwie wady tej książki. Pierwsza to sprawy techniczne - gdzieniegdzie powtórzenia, niezbyt czytelne konstrukcje, nagromadzenia krótkich zdań. Dostrzegam tutaj ten sam problem, który widziałam na początku Czasu Wielkiej Wody, tylko tutaj pojawia się on w losowych momentach. Jednakże w perspektywie uważam, że jest to po prostu temat do pracy własnej autora. Drugi, to już kwestia czysto subiektywna - jak dla mnie było trochę za dużo wulgaryzmów. Nie mam nic przeciwko nim, ale tutaj były momenty kiedy zastanawiałam się, czy poza nimi istnieje jakiś dialog pomiędzy bohaterami i prawdę mówiąc nie byłam pewna odpowiedzi. Było to jedną z głównych przyczyn, dla których jako czytelniczka lepiej się odnajdywałam w pierwszej część Kłopotów Wyraju.

- (..) Żyjemy w czasach, gdzie historia świata spisana jest w książkach. Dosłownie, na wyciągnięcie ręki, a i tak nikt nie chce po nie sięgać - dodał smutno kłobuk.

Kłopoty Wyraju to naprawdę porządna mieszanka kryminału i fantastyki. Nie jest już debiut, więc na mojej ocenie nieco więcej waży ten techniczny aspekt, ale to jest naprawdę dobra książka, od której nie chciałam się odrywać. Intrygowało mnie jak ta historia się zakończy, szczególnie dla Lecha Dębskiego, którego naprawdę bardzo polubiłam. Autor ma świetne pomysły, które nadają lekturze naprawdę wyrazistego smaku, a w zalewie książek tak do siebie podobnych bardzo to doceniam. 

PS Nie mogę się powstrzymać żeby nie napisać - wciąż czekam na kontynuację Czasu Wielkiej Wody!!

Za możliwość lektury bardzo dziękuję autorowi.

Książka dołącza do wyzwania #polskafantastykafajnajest
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...