wtorek, 1 kwietnia 2025

Ku pamięci wszystkich, którzy już jej nie mają „Zwierzoksiąg. Na tropie zaginionych wspomnień" Mickaëla Brun-Arnauda


Tytuł: Zwierzoksiąg. Na tropie zaginionych wspomnień

Autor: Mickaël Brun-Arnaud

Cykl: Zwierzoksiąg
Tom: 1
Wydawnictwo: Babaryba
Data wydania: 2024
Liczba stron: 296
Tłumacz: Paweł Łapiński
Kategoria: Literatura dla dzieci
Ocena: 8/10


Chociaż nie mam dzieci, to dziecięce książki nieustająco uwielbiam i nie ustaję w poszukiwaniach najbardziej czarujących pozycji na rynku. Tym razem miałam możliwość przeczytać pierwszy z czterech dotychczas wydanych tomów cyklu Mickaëla Brun-Arnauda pt. Zwierzoksiąg.

Pewnego dnia Leśną Księgarnię prowadzoną przez lisa Archibalda odwiedza jego przyjaciel kret Ferdynand. Okazuje się, że lata temu krecik pozostawił w w jego księgarni swój pamiętnik, który teraz gdy wspomnienia go opuszczają byłby mu niezwykle potrzebny. Niestety jedyny egzemplarz wspomnień zniknął z półki Leśnej Księgarni, a Ferdynand przyznaje, że choruje na zapominalię i z jej powodu nie pamięta co stało się z jego ukochaną Malwiną, co jest dla niego niezwykle bolesne. Archibald decyduje się pomóc przyjacielowi i razem wyruszają w podróż śladami przeszłości z nadzieją, że odzyskają i pamiętnik, i informację co stało się z bliskimi Ferdynanda. 

Kret zdezorientowany patrzył na to, co próbował mu pokazać przyjaciel. W lewej łapie lis trzymał fotografię, którą przysłała Elżbieta. Z kolei w drugiej miał piątą i ostatnią odbitkę z koperty, która pchnęła ich do tej całej przygody. A niech to rzepa i kalarepa! Znajdował się na nich ten sam dom!
ZwierzoksiągNa tropie zaginionych wspomnień zaskoczyło mnie na wiele sposobów. Przede wszystkim rewelacyjnie rozpisany jest motyw zapominali czyli choroby powodującej zapominanie tego co dzieje się wokół na rzecz wspomnień z odleglejszej przeszłości. Mickaël Brun-Arnaud przedstawił to z jednej strony delikatnie, bez użycia trudnych słów, ale z drugiej bardzo bezpośrednio, bo odwołując się do konkretnych sytuacji. Scena przy ognisku, kiedy jedno zwierzątko proponuje wspólne pieczenie prawoślazowych pianek, a drugie nagle zapomina dlaczego znajduje się w lesie dotyka bardzo czułych miejsc. Możemy dostrzec zagubienie i strach, które stopniowo przeradzają się w rozpaczliwą reakcję bohatera, a czytelnikowi serce się kraja, bo nie da się ukryć, że jest to sytuacja "z życia wzięta". Jej przedstawienie w sposób rzeczywisty, bez filtrów, pokazuje prawdziwy obraz choroby, ale równocześnie łagodność z jaką na tę sytuację reaguje drugi bohater jest moim zdaniem bardzo kojąca i pouczająca.

Wspaniałe jest także to, że jeden z bohaterów odbywa podobną podróż po raz kolejny, ale pamięta tylko niektóre jej momenty, powracające do niego w nieoczekiwanych chwilach, a drugi słucha tych historii po raz pierwszy. Ta różnica w sposobie "odkrywania" tej historii jest niezwykle obrazowa i chyba każdy kto miał kiedykolwiek styczność z osobą z "zapominalią" od razu zrozumie o co chodzi.
Jako czytelnicy, ale również opiekunowie dzieci i młodzieży, mamy szczęście, że powstają takie książki jak ta pana Brun-Arnauda czy chociażby niezwykle przejmujące Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer Anny Sakowicz, bo w przepiękny sposób oswajają one tak trudny temat jakim jest utrata pamięci najbliższych. Nam dorosłym trudno jest się z taką sytuacją oswoić, więc dla dziecka to musi być koszmarnie niezrozumiałe i przytłaczające.

Jednak ZwierzoksiągNa tropie zaginionych wspomnień to również wiele innych ciekawych wątków związanych z miłością, wiekiem, poświęceniem czy poszukiwaniem siebie, a wszystko to otrzymujemy w ciepłej i łagodnej formie idealnie współgrającej z tym do kogo książka jest skierowana. Dodatkowymi atutami są świetne tłumaczenie Pawła Łapińskiego, który przekładał także np. cykl Lustrzanny, i sprawił, że książkę czyta się łatwo i z przyjemnością oraz  ciepły klimat widoczny na ilustracjach Sanoe, który daje poczucie bezpieczeństwa i ukojenia, co jest kolejnym sposobem złagodzenia przekazu. Uważni od razu zwrócą także uwagę na niemal 300 stron książki, ale warto wiedzieć, że literatura dziecięca nie męczy oczu i może się wydawać, że stron jest dużo, ale rozmiar czcionki i marginesy także są solidne. :)

Po raz kolejny przekonuję się, że książki wydawnictwa Babaryba, to literatura najwyższej klasy - są niezwykle starannie wybrane i wydane, pouczające, ale nie moralizatorskie. Nie jest to wydawnictwo "masowe", ale tutaj najważniejsza jest jakość - otrzymujemy bardzo dobre tłumaczenie z bogactwem słownictwa, które może pozostać z nami na dłużej, pięknymi ilustracjami, które budują ciepłą i bezpieczną atmosferę, tak potrzebną gdy mierzymy się z wymagającymi zagadnieniami. Równocześnie Zwierzoksiąg to książka o przygodzie! Archibald i Ferdynand wyruszają w jakże szczytnym celu odzyskania wspomnień, poznają nowe miejsca i inne zwierzęta, a po drodze nie tylko odnajdują to co ważne dla nich, ale też odkrywają trochę jak inni żyją, że nie warto oceniać po okładce, czy to, że każdy ma swojego rodzica w innym stanie psychofizycznym. 

Zwierzoksiąg to piękna i nieprzeciętnie poruszająca książka, która może zarówno pomóc się zmierzyć z trudną sytuacją choroby bliskiej dziecku osoby, jak również po prostu oswoić młodego czytelnika z takimi zdarzeniami. Z tym, że można poczuć zażenowanie, niepokój czy strach w odpowiedzi na zachowania chorej osoby, a równocześnie można dostrzec, że to choroba, a nie ta osoba. Jedno drugiego nie wyklucza, za to pomaga w naszym pamiętaniu o tym, że zapominalia to nie wybór, tylko choroba. Zwierzęcy świat umożliwia delikatne oddalenie, a realistyczny obraz pióra Mickaëla Brun-Arnauda osadzenie w tej niełatwej historii. Całość dotyka wielu czułych strun, a czytelnik niejednokrotnie czuje ucisk w sercu, zwłaszcza jeżeli zapominalię miał już okazję "poznać". Bardzo polecam!

Za możliwość lektury bardzo dziękuję wydawnictwu Babaryba oraz portalowi Bookhunter.com.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...