wtorek, 15 października 2019

„Enola Holmes. Sprawa leworęcznej Lady" Nancy Springer


Tytuł: Enola Holmes. Sprawa leworęcznej Lady

Autor: Nancy Springer

Cykl: Enola Holmes
Tom: 2
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: 2019
Liczba stron: 256
Tłumacz: Elżbieta Gałązka-Salamon
Kategoria: Literatura młodzieżowa, literatura detektywistyczna
Ocena: 8/10


Pamiętacie Enolę Holmes? Pierwsza część przygód młodszej siostry Sherlocka i Mycrofta Holmesów bardzo przypadła mi do gustu. Zaciekawiła mnie do tego stopnia, że naprawdę chciałam sprawdzić jak Enola poradzi sobie w Londynie, a Nancy Springer z kolejną książką. Czy wciąż będzie równie ciekawie i czy rzeczywiście przygody samotnej 14-latki w Londynie mogą nam zaoferować coś więcej niż wydumane rozwiązania? Czy autorka nie sięga zbyt wysoko nawiązując do słynnego detektywa, czy nie pogubi się w nawiązaniach?
Tak, tak, dobrze myślicie. Będzie ciekawie, przygody Enoli Holmes mogą czytelnikowi naprawdę sporo zaoferować, a autorka poradziła sobie z kolejną książką zaskakująco dobrze! :D Jednak po kolei...

Po pierwsze, ogromnie podoba mi się sposób pisania Nancy Springer i tłumaczenie Elżbiety Gałązki-Salamon, bo Enolę Holmes. Sprawę leworęcznej Lady czytało się po prostu bajecznie. Język był doskonale dobrany do sytuacji, kiedy rozmawiają bezdomni jest inny niż kiedy rozmawiają wyższe sfery, a wszędzie tam gdzie czytaliśmy przemyślenia Enoli słownictwo było bardzo bogate i kształcące. W tym kontekście jestem jednak zmuszona wspomnieć o jednym z dwóch mankamentów książki. Jest to sprawa niezmienna od dwóch tomów - wciąż za mało mi przypisów. Bogate słownictwo niesie za sobą ryzyko trudności zrozumienia, zwłaszcza kiedy kierujemy lekturę do młodszych czytelników. Choć przypisów było kilka, to nie dowierzam, że docelowy odbiorca książki zna takie słowa jak: paroksyzmy, ineksprymable czy dezynwoltura. Znaczenie dwóch pierwszych wyrazów to i ja musiałam sprawdzić w słowniku. Z jednej strony potrafię sobie wyobrazić, że taki był zamysł - zostawić kilka ciekawych, nietypowych słówek żeby czytelnik miał chęć sam je sprawdzić, tym samym utrwalając taki nawyk. Z drugiej, nie trudno mi zrozumieć młodszego czytelnika, który wciągnięty w fabułę nie ma chęci się od niej odrywać. Z tego powodu skłaniałabym się do ich wyjaśnienia w książce.

Nic jednak nie mogło ukoić moich posiniaczonych i sponiewieranych uczuć. Przywykłam znosić mężnie nie jeden upadek z roweru, konia czy z drzewa - nie mogłam się jednak pogodzić z tym, że ktoś mnie tak bezceremonialnie usiłował skrzywdzić.

Fabularnie książka zajmuje się dwiema sprawami. Po pierwsze obserwujemy poczynania Enoli w Londynie, to jak zręcznie daje sobie radę z nowymi wyzwaniami i wydarzeniami, przy jednoczesnym unikaniu policji i braci. Młoda panna Holmes doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak ważne jest dla niej pozostawanie w ukryciu, ale jednocześnie ma gigantyczną potrzebę realizowania swoich pasji. Jest w tym imponująco zaradna i choć wciąż ma cechy 14-latki, to naprawdę dobrze radzi sobie w tej nie do końca wymarzonej sytuacji. Nie da sie przeoczyć także tego, żema  wielką chęć pomagać biedniejszym od siebie. Po drugie Enola angażuje się w poszukiwania zaginionej Lady. Całość jest przedstawiona bardzo ciekawie i mimo, że jest to literatura skierowana do znacznie młodszych niż ja to nie domyśliłam się nawet połowy rozwiązania.

Muszę też podkreślić, że naprawdę polubiłam bohaterów. Po raz kolejny najlepiej poznajemy Enolę,, ale tym razem dowiadujemy się więcej o Sherlocku Holmesie i... Johnie Watsonie. Także sama leworęczna Lady okazała się niezwykle intrygującą postacią. Z pewnym żalem odnotowałam zachowanie Mycrofta, który zdaje się być jednak "tym złym" w historii Enoli, a tak bardzo liczyłam na zmianę! Za to znacznie bardziej dwuznaczna staje się postać Lady Eudorii Vernet Holmes, która już w poprzednim tomie mogła budzić nieco sprzeczne uczucia... Nie mniej, nie da się ukryć, że każdy z bohaterów ma swoje blaski i cienie, co w znacznym stopniu ich uwiarygodnia.

Doskonale przy tym wiedziałam, że żadne bliższe kontakty towarzyskie nie wchodzą w grę przez kolejnych siedem lat. Dopóki nie stanę się w świetle prawa pełnoletnia, każda znajomość grozi ujawnieniem mojego prawdziwego ja.

Tak jak i w poprzedniej części, i teraz urzeka mnie także to jak wiele czytelnik tej książki może się dowiedzieć o XIX wieku. Pojawia się nie tylko oczywiste z punktu widzenia fabuły zagadnienie sytuacji kobiet, ale także problemu ubóstwa i podziałów społecznych, trawiące Londyn bolączki takie jak poprzemysłowa trująca mgła czy robotnicze protesty, ale także tytułowa sprawa leworęczności. To naprawdę wiele przystępnie podanych informacji, które czytelnik ot tak zapamiętuje, mając potem podczas lekcji historii pojęcie jak wówczas wyglądała Wielka Brytania.
Zwróćcie też uwagę na ciekawostkę, że kiedy główna bohaterka zemdlała, cucono ją solami trzeźwiącymi, a kiedy podejrzewano, że choruje podano jej brom. Taki autentyzm robi na mnie duże wrażenie i jest naprawdę pouczający.

Służąca była uprzejma zabrać ode mnie pelerynę i mufkę - ale nie kapelusz. Uczesanie i kapelusz pań z wyższych sfer pozostawały nierozłączne. Tkwiłam więc w ciepłym wnętrzu, mając na sobie kapelusz i rękawiczki; sfery wyższe do granic absurdu.

Jedynym problemem fabularnym, który być może jest mankamentem tylko w moich oczach, to samo rozwiązanie historii, które było według mnie mocno naciągane. Żebyście dobrze mnie zrozumieli - większość była intrygująca i dobrze, zaskakująco zbudowana, ale sam finał zagadki był dla mnie raczej nieautentyczny. Jestem bardzo ciekawa jak ocenili by go młodsi ode mnie!

Enolę Holmes. Sprawę leworęcznej Lady pochłonęłam błyskawicznie i naprawdę z wielką przyjemnością. Poszerzyłam swój zasób słów, co dowodzi tego, że nawet z książki dla młodszych czytelników można się czegoś nauczyć, spędziłam też czas w niespokojnym XIX-wiecznym Londynie, a w końcu poznałam Sherlocka Holmesa od zupełnie innej, nieznanej mi dotychczas strony. Cóż mogę więcej napisać? Gorąco polecam i czekam na film! :)

PS Byłabym zapomniała - tak jak w poprzedniej części i teraz atutem książki jest duża czcionka. Działa to jak magnes na młodszych czytelników i ułatwia lekturę, a zatem jest bardzo miłym gestem w kierunku docelowego odbiorcy przygód Enoli. :)

Za możliwość recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Poradnia K

Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza | Enola Holmes. Sprawa leworęcznej Lady |

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...