Strony

wtorek, 6 września 2022

Kiedy szeptucha się nudzi... czyli „Gniewa" Katarzyny Bereniki Miszczuk


 
Tytuł: Gniewa

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Cykl: Kwiat paproci
Tom: 0.3
Wydawnictwo: Mięta
Data wydania: 2022
Liczba stron: 413
Kategoria: Fantasy, Fantastyka, literatura obyczajowa
Ocena: 7+/10




Tetralogia kwiatu paproci była nie do przeoczenia - mówili o niej prawie wszyscy, okładki kolejnych tomów niemal wyskakiwały z lodówki, a w Polsce cykl idealnie wpisał się w odżywający nurt fascynacji mitologią słowiańską. Pierwszy wydany tom czyli Szeptucha wzbudziła dosyć duże emocje - na portalu Lubimy czytać (stan na 31 sierpnia 2022) jako przeczytaną oznaczyło książkę ponad 18500 osób. To zawrotna liczba biorąc pod uwagę, że mówimy o polskiej, niezekranizowanej fantastyce, która została wydana stosunkowo niedawno. Jednakże oceny książek z tego cyklu rosną z kolejnymi tomami. Teoretycznie z wielu powodów zupełnie mnie to nie dziwi, ale jednocześnie warto zwrócić uwagę, że Kwiat paproci jest ciekawą historią o tym, jak drugoplanowy bohater zdobywa wśród czytelników więcej uznania niż postać pierwszoplanowa.

Co tu dużo pisać - po lekturze Jagi byłam pewna, że pani Miszczuk będzie ten wątek kontynuować. Książka została przez czytelników przyjęta bardzo ciepło, a do chóru pochwalnych głosów przyłączyłam się i ja, bo prawdę mówiąc Jaga przypadła mi do gustu o wiele bardziej niż główne części cyklu (Szeptucha-Noc kupały-Żerca-Przesilenie). W Gniewie kontynuujemy przygody młodej Jarogniewy, która w późniejszych tomach jest mentorką Gosławy. Jednak póki co, Jaga jest wolna od Gosi (dziewczyna pojawia się zaledwie kilka razy i to bardziej jako głos niż istotna dla fabuły postać) i to ogromnie jej służy. Chociaż może nie do końca, bo młoda Jaga zaczyna się nudzić i prosić o jakieś wydarzenia... Kobieta dosyć szybko uświadamia sobie, że należy uważać z życzeniami - martwa klientka psuje jej biznes, podejrzane praktyki religijne zmuszają ją do obcowania z bogami, zamieszanie z rodziną pewnego kapłana sprawia, że niechcący staje na ślubnym kobiercu, a na to wszystko pojawia się Swarożyc, który zawsze istotnie wpływa na jej życie. Życie szeptuchy błyskawicznie staje się wręcz nadmiernie rozrywkowe...

(...) Skóra boga była rozpalona, jakby trawiła ją wysoka gorączka. Albo jakby krew gotowała mu się pod skórą. W zasadzie obie te możliwości były prawdopodobne. Boska fizjologia to raczej zagadka niż powszechnie znany zestaw faktów.
- Nie żartowałem. Naprawdę mogę ich spalić. - powtórzył.
- Wiem, nawet mam ochotę ci na to pozwolić. Tylko że tak nie działa ludzki świat.

Już podczas lektury Jagi autorka oczarowała mnie płynnością, zręcznością i gładkością fabuły, czego w głównej części tetralogii zupełnie nie czułam. Pisałam przy tamtej książce, napiszę i przy tej - moim zdaniem Katarzyna Berenika Miszczuk przy tym prequelu nabrała wiatru w żagle. Opadły oczekiwania, zmieniliśmy głównych bohaterów i nagle wszystko idealnie się składa. Historia Jarogniewy jest intrygująca, dynamiczna, napisana z pomysłem i z sercem. Kiedy czytałam opowieść Gosławy niejednokrotnie miałam wrażenie, że część elementów jest wymuszonych, tymczasem historia Jagi jest napisana tak lekko i z polotem, że momentami współczuję czytelnikom, którzy to właśnie od niej rozpoczęli swoją czytelniczą przygodę z panią Miszczuk i po przeczytaniu Jagi i Gniewy wpadają w niezręczności Szeptuchy. Warto tutaj wspomnieć o jeszcze jednym elemencie, który z całą pewnością wpływa na odbiór pierwszego tomu z głównej części cyklu Kwiatu paproci, a mianowicie o warstwie językowej. W Szeptusze pod tym względem nie było za dobrze, pamiętam, że miałam wtedy refleksję, że korekta i redakcja trochę tam zaspała. Jednak czuć też było pewien brak wprawy pani Miszczuk? Może nieśmiałość? W tomach opisujących przeszłość mentorki Gosławy to już przeszłość - obie książki są na znacznie wyższym poziomie językowym co istotnie wpływa na przynajmniej moją przyjemność z lektury.

Zresztą Gniewa to już drugi dowód na to, że gdyby główną bohaterką tetralogii Katarzyny Bereniki Miszczuk uczynić Jarogniewę zamiast Gosławy, to cykl zdobyłby jeszcze większe uznanie. Wiele osób podzielało moje zdanie, że Gosia jako bohaterka bywała nieznośna i męcząca, a historia z Mieszkiem chociaż z całą pewnością nietypowa, dla wielu była raczej umiarkowanie porywająca. Tymczasem opowieść o nauczycielce Gosławy to zupełnie inna para kaloszy - pyskatej Jagi nie da się nie lubić, a jej historie chce się czytać. Może i relacje męsko-damskie nie są tak niezwykłe jak u Gosi, ale wciąż potrafią zaskoczyć. Jaga wydaje się pewniejsza i mądrzejsza niż Gosława, a jednocześnie znacznie bardziej szalona. To wszystko sprawia, że z Jagą jako główną bohaterką nuda naprawdę nam nie grozi, a historia porywa czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. 

Gdybym nie miała skrępowanych rąk, to naprawdę chybaby mi opadły. 

Od fabularnej strony muszę przyznać, że historia opisana w Jadze bardziej przypadła mi do gustu, ale i tak z Gniewą bawiłam się świetnie. Większość wątków wypada przekonująco, a my przy okazji poznajemy kolejnych bogów oraz kolejne demony. Spodobało mi się również to, że podobnie jak w tetralogii, historia jest powiązana z kolejnymi porami roku i świętami, co dodaje historii kontekstu. Główna bohaterka nie jest też sama we wszechświecie - jej kontakty z innymi mieszkańcami Bielin (i nie tylko) niejednokrotnie wywołują i śmiech, i zrozumienie. 

Niesamowite jest to, że pomimo mocno ambiwalentnych uczuć do historii Gosławy, sięgnęłam po opowieść Jarogniewy i bawię się zdecydowanie lepiej. Jak dla mnie prequel historii zaczynającej się de facto w Szeptusze jest o wiele lepszy i to pod każdym względem. Tym, którzy poszukują lekkiej fantastyki obyczajowej ze słowiańskimi wątkami zdecydowanie polecam i Jagę, i Gniewę!

| Jaga (prequel) | Gniewa (prequel) | Szeptucha | Noc Kupały | Żerca | Przesilenie |