Strony

sobota, 11 listopada 2017

„Czarownica” Camilla Läckberg


Tytuł: Czarownica
 
Autor: Camilla Läckberg

Cykl: Saga o Fjällbace
Tom: 10
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2017
Liczba stron:592
Tłumacz: Inga Sawicka
Kategoria: Kryminał
Ocena: 7/10




Czarownica już za mną – połknęłam ją absolutnie ekspresowo! Läckberg jest zdecydowanie w formie – po moich większych narzekaniach przy Pogromcy lwów (o czym możecie przeczytać TUTAJ), Czarownica jest pewną rekompensatą.

Po dziesięciu tomach Sagi o Fjällbace (recenzja tomów 1-8 TUTAJ) mogę z całą pewnością powiedzieć – pani Läckberg to marka, a poszczególne tomy są na dosyć podobnym poziomie. Jest to bez wątpienia zaleta, bo nawet jeśli podobnie jak ja, zauważacie pewne wady tych książek, to przyznacie też, że stanowią one miły i lekki przerywnik, który zawsze czyta się z przyjemnością, także dzięki temu, że wiadomo czego się spodziewać.

To, za co Camilla Läckberg jest przeze mnie niezmiennie chwalona to poruszanie życiowych wątków, ciekawych, obecnie ważnych, społecznie kontrowersyjnych. Tym razem autorka mnie przeszła już samą siebie. Sądziłam, że od depresji poporodowej (którą tak odważnie opisuje mało który autor) nie spotka mnie nic bardziej niezwykłego w swej zwykłości. Tymczasem w Czarownicy przedstawiono nam bardzo trudny i złożony temat (trochę się pośmiałam, że nie wiem czy Läckberg dalej będzie w naszym kraju tak uwielbiana) czyli kwestię imigrantów. Do tego dorzućmy przewidywalną, ale świetnie opisaną, historię polowań na czarownice oraz szkolnych prześladowań (z uwzględnieniem mediów społecznościowych), które kończą się... No. Sami po przeczytaniu przyznacie – problem „na czasie”. Kolejny raz muszę przyznać, że Pani Camilla Läckberg może pisać lepiej lub gorzej, ale doskonale zna się na bolączkach społeczeństwa, ma w nosie wszelkie tabu i mogąc sobie pozwolić na ryzyko – robi to. Mam za to do niej ogromny szacunek.

Jednak doskonała problematyka pociąga za sobą fakt, że jest to kolejny tom sagi potwierdzający, że Pani Läckberg pisze nie tyle kryminały ile kryminały obyczajowe.

W wycinkach z gazet na ten temat nie znalazła zbyt wiele, 
w prasie nie było miejsca na   j a k,  były same   n a p e w n o.

Podobnie jak przy wszystkich poprzednich tomach, fabuła jest stosunkowo przewidywalna. Wątek historyczny choć naprawdę ciekawie i wiarygodnie opisany, był chyba przewidywalny najbardziej, pozostałe nieco mniej choć także bez problemu rozgryzłam większość zagadek na długo przed ich wyjaśnieniem w fabule. Gdyby to był kryminał to nie wiem czy bym sięgnęła po kolejny tom. Jednak ponieważ jest to przygoda obyczajowo–kryminalna, to bez wahania pochłaniam kolejne tomy, po niezmienną, zawsze na poziomie, rozrywkę - dokładnie tak jak napisałam na początku.

Czarownicę, jak wszystkie pozostałe tomy, czyta się szybko i przyjemnie, co nie znaczy, że jest ona wolna od brutalnych scen, bo nie jest. Ostatnio na pewnym forum przeczytałam, że teraz gdy dzieci oglądają do obiadu CSI albo inne seriale z morderstwem w tle, książki pani Läckberg nie będą już dla nich większym wzywaniem emocjonalnym. Powiem szczerze – z wrażenia wytrzeszczyłam oczy, bo chociaż nie mam dzieci, to w życiu bym tak nie pomyślała. Zatem gdyby ktoś miał wątpliwości - po pierwsze w Sadze o Fjalbace ofiarami przemocy (wszelako pojmowanej) często są dzieci i nie inaczej jest tym razem, po drugie książka nie stroni od dosadnych opisów niektórych wydarzeń i tak jest także w tym tomie, po trzecie nie sądzę żeby dziecko było w stanie docenić wiele wątków, bo są na to po prostu za mało doświadczone. Saga o Fjällbace według mnie absolutnie nie nadaje się dla dzieci. I nie, to że dzieci pojawiają się także w pozytywnym sensie, nie jest argumentem. Przepraszam jeśli kogoś uraziłam, jestem za tym aby dzieciom nie zabraniać literatury, ale w czasach gdy jest tyle świetnych książek z każdego gatunku, dla młodych w każdym wieku, naprawdę można im polecić znacznie lepiej dopasowane do nich książki o lżejszej tematyce aniżeli Sagę o Fjällbace.

Czy polecam? Tak. Według mnie to jeden z lepszych tomów tej sagi, dużo lepiej napisany niż Pogromca lwów, bo bez tych strasznych przeskoków po fabule, dobrze skonstruowany. Nie będzie to książka nieprzewidywalna, ale bez wątpienia poczujecie na plecach dreszczyk kryminału jak i przysiądziecie na chwilę przy kominku, z kieliszkiem wina w ręku i spojrzycie na piękną toń.

Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.