Strony

wtorek, 5 stycznia 2021

Niewiarygodna, straszna, a jednocześnie fascynująca „Tragedia na przełęczy Diatłowa" Alice Lugen


Tytuł: Tragedia na przełęczy Diatłowa. Historia bez końca

Autor: Alice Lugen

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2020
Liczba stron: 280
Kategoria: Reportaż
Ocena: 9/10

 

 

Wydana w Polsce w 2020 roku Tragedia na przełęczy Diatłowa. Historia bez końca od samego początku wzbudzała moje wielkie zainteresowanie. Czytając opinie moich Twitterowych kolegów czytelników wiedziałam, że Alice Lugen stworzyła fantastyczną książkę, którą koniecznie muszę przeczytać, ale jak widać musiała na mnie chwilę poczekać. I wiecie co? Żałuję.

Bardzo żałuję, że tak długo z nią zwlekałam, bo to doskonała książka!

Od dziesięcioleci trwają spekulacje dotyczące wydarzeń z 1959 roku kiedy to w przedziwnych okolicznościach zginęła grupa dziewięciorga doświadczonych turystów. Ich obrażenia od początku były ogromnie podejrzane - od hipotermii, przez krwotoki i nietypowe sińce i rany, po rozległe złamania, plamy opadowe bez związku z ułożeniem ciał. Równie niezwykłe było zachowanie wędrowców, którzy na Uralu Północnym w środku nocy w styczniu niemal nieubrani, bo większość z nich nie miała na sobie ani kurtek, ani nawet butów, gwałtownie opuścili swój namiot. Co wydarzyło się na przełęczy nie wiemy do dziś, bo prowadzone po tej tragedii śledztwo było równie przedziwne co samo wydarzenie. Ostatecznie młodzi ludzie mieli zginąć z powodu "potężnej siły" co do dzisiaj wywołuje konsternację, ale także pewność, że podczas tego dochodzenia coś poszło bardzo nie tak. 

Związek Radziecki nie słynął ani z porządku, ani z rzetelnych publikacji. Nikogo zatem nie zaskoczyły sprzeczności w źródłach i chaos w archiwach. Jednak skala zjawiska przekroczyła wszelkie wyobrażenia. Na niewysokiej uralskiej górze wyrosły istne Himalaje bałaganu. 

Słyszałam mnóstwo historii na temat wydarzeń na przełęczy Diatłowa (nazwanej na tak na cześć zmarłej w tragicznych okolicznościach ekspedycji) - od ataku Yeti czy najemników, przez zbieg okoliczności taki jak spotkanie przemytników narkotyków albo nietypową lawinę, po zabójstwo przez rosyjskich wojskowych, rytualny mord o podłożu religijnym albo nagłe zjawisko meteorologiczne. Teorie spiskowe miały całkiem mocne podwaliny i wiele lat na rozkwitanie, więc są całkiem solidnie dopracowane. Zresztą jak dowiadujemy się z książki, w tej historii było wiele zagadkowych momentów. Już sami jej uczestnicy, a zwłaszcza jeden, budzą sporo emocji. 

Alice Lugen mogła na różne sposoby podejść do tematu, ale wybrała według mnie najciekawszy. Mocno bezstronna książka, która prezentuje bardzo szeroką perspektywę, pozwala nam wyrobić sobie własną opinię i stanowi przekrój wszystkich dostępnych informacji. Autorka zaczęła od bardzo ciekawych, a niezwykle rzadko opisywanych okoliczności wyprawy, podkreślając nie tylko gigantyczny biurokratyczny chaos, ale również niezwykłość ówczesnej Rosji. Po zaprezentowaniu nam wydarzeń poprzedzających wyprawę oraz przybliżeniu sylwetek turystów, pani Lugen przedstawiła nam możliwie najdokładniej przebieg akcji poszukiwawczej oraz to co zastano na miejscu tragedii. Później autorka zręcznie i z szacunkiem dla zmarłych i ich bliskich opisuje próby dojścia do prawdy - niespodziewanie zakończone śledztwo, zaskakującą przyczynę tragedii i późniejszą walkę o powrót do tej sprawy.

Wszak rząd, jak sama nazwa wskazuje, powinien rządzić,
a nie nadstawiać ucha na kakofonię jęków i pretensji.

Przyznam szczerze, Tragedia na przełęczy Diatłowa wzbudziła we mnie wielkie emocje. Ta książka była niezwykła - świetnie napisana, możliwie precyzyjna, dokładna i rzetelna, a jakby tego było mało prezentująca całą historię (zawierającą również wydarzenia z kilku ostatnich lat, bo walka bliskich o prawdę na temat tragedii wciąż trwa!), a nie tylko samo wydarzenie. Czytając niektóre fragmenty czułam wzbierające niedowierzanie, bezsilność i wielką złość. Nawet nie wiecie jak mnie podczas lektury nosiło! W tej sprawie jest tyle niezwykłych elementów, że naprawdę trudno w to uwierzyć! Przygotowanie do wyprawy, uczestnicy, poszukiwania, obrażenia turystów, położenie ciał, prowadzone śledztwo, a nawet same pogrzeby - na każdym etapie było coś zagadkowego!

Rozpoczęta w 2020 roku, ale zakończona przeze mnie już w 2021, Tragedia na przełęczy Diatłowa to świetna lektura, którą ogromnie polecam! Ta doskonale napisana książka budzi wielkie emocje (momentami nie mogłam przez nią spać!), historia jest straszna, ale jednocześnie nie da się ukryć, że fascynująca. Naprawdę warto poświęcić czas pozycji od Alice Lugen i na na tyle na ile to możliwe poznać okoliczności jednej z najbardziej tajemniczych tragedii XX wieku!

PS Wiecie, że to polska książka? Alice Lugen to pseudonim literacki publicystki, tłumaczki, ghostwriterki 26 książek. Tragedia na przełęczy Diatłowa to jej pierwsza samodzielna pozycja! Mam w takim razie tylko jedną prośbę do autorki - pisz dalej, nawet pod pseudonimem.