Strony

wtorek, 3 listopada 2020

Nowelki na czasy zarazy czyli „Dekameron" Giovanniego Boccaccia

 
Tytuł: Dekameron

Autor: Giovanni Boccaccio

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2020
Liczba stron: 848
Tłumacz: Edward Boyle
Kategoria: Klasyka literatury
Ocena: 8/10




Dekameron Giovanniego Boccaccia to klasyka literatury, a zarazem jedna z książek, które od dawna chciałam w całości przeczytać. O ironio, biorąc pod uwagę kulisy powstania, Dekameron to idealna książka na obecne czasy. Młodzi ludzie podczas epidemii dżumy w XIV wieku wyjeżdżają do oddalonej od grodu posiadłości by odpocząć, znaleźć pocieszenie i zregenerować siły, a przy okazji opowiadają sobie różne historie. Brzmi znajomo, prawda? W ten sposób powstał zbiór 100 nowel (przez dziesięć dni codziennie dziesięciu bohaterów opowiada po jednej noweli dziennie), w których główne tematy to różnie pojmowana miłość, ludzkie przywary (w tym wady przedstawicieli kościoła katolickiego!), zarówno szczęśliwe jak i te mniej korzystne zrządzenia losu czy pieniądze, a postacie pojawiające się w tych opowiadaniach są przedstawicielami bardzo różnych grup społecznych. Ciekawe czy podobny zbiór nowel powstanie po pandemii SARS-Cov-2 w XXI wieku. :) 

Giovanni Boccaccio stworzył krótsze, dłuższe, weselsze, smutniejsze, ale w większości bardzo celne opowiadania. Znacząca część z nich miała ciekawą, trafną puentę, która biorąc też pod uwagę okres powstania tej powieści jest nieco zaskakujące, ale nad wyraz satysfakcjonujące. Ku mojemu zdumieniu autor ma poczucie humoru, a jego nowele bywają naprawdę błyskotliwe.

Trzeba przyznać, że gruba to książka, bo ma ponad 800 stron, język jest archaiczny zarówno pod względem słownictwa jak i budowy zdania, a mimo to czytało mi się Dekameron bardzo szybko i przyjemnie. Sama jestem zaskoczona, bo początek nic takiego nie zapowiadał, a jednak kolejne historie ogromnie mnie wciągały. Nie ma też co ukrywać, że ja po prostu lubię formę opowiadań i nowel. Oczywiście, wiele opisanych tu teorii i koncepcji (zwłaszcza pod adresem kobiet i kościoła, choć w przypadku tych drugich niekiedy pewne uwagi były nadzwyczaj celne) jest ogromnie przeterminowanych. Autor Dekameronu zakłada, że kobiety są raczej nieskalane poważniejszą myślą, będąc „Zważcie, że wszystkie kobietami jesteśmy, a przecież i dziecku wiadome jest, że białogłowom trudno jest coś przedsięwziąć bez pomocy mężczyzn. Jesteśmy niestałe, bojaźliwe, uparte i podejrzliwe". Ja jednak jestem zwolenniczką tego by czytając nie zapominać o tym, w którym momencie historii powstało dane dzieło. Dekameron jest bardzo starą książką, napisaną najprawdopodobniej w XIV wieku, pierwszy raz wydaną w wieku XV, więc nic dziwnego, że rola kobiet jest tu bardzo niewielka, choć warto zauważyć, że opowiadane przez nie historie cieszą się takim samym zainteresowaniem jak te opowiadane przez mężczyzn. Zabawne jest też to, że przez to, że Dekameron był skierowany do kobiet to jego fabuła była określana lekką, a język bardzo przystępnym, książka okazała się wydawniczym sukcesem. Zresztą, do popularności Dekameronu przyczynił się również fakt, że nie został napisany łaciną, a językiem wspólnym, trafiając tym samym nie do naukowców i specjalistów, ale do zwykłych ludzi. Co prawda, to spowodowało, że koledzy po fachu byli do książki nastawieni bardzo krytycznie, ale Boccaccio niespecjalnie się tym przejął.

Co ciekawe, Dekameron swego czasu trafił do indeksu ksiąg zakazanych, choć muszę przyznać, że po lekturze zupełnie mnie to nie dziwi. Boccaccio nie ukrywał, że jest ogromnie wierzący (wyziera to z książki na co drugiej stronie), ale ewidentnie naprawdę nie lubił kleru. Bezpardonowo wytyka szeroko pojęte rozpasanie ludzi kościoła wskazując na nieprzestrzeganie celibatu, hazard, sprzedawanie odpustów itp. Jakby tego było mało to nowelki opisane w Dekameronie niejednokrotnie opowiadają o miłości cielesnej i zmysłowej co z całą pewnością także nie było w smak Inkwizycji. 

Jeśli interesują Was przygody Dekameronu, krytyka jaka spadła na autora (zarówno od kolegów "po fachu" takich jak Petrarka, jak chociażby ze strony Kościoła) to gorąco zachęcam Was do wstąpienia na stronę BUW log czyli biuletynu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Pani Martyna Osuch kilka miesięcy temu popełniła fascynujący wpis na temat Dekameronu, który był również moją inspiracją przy pisaniu tej recenzji. 

Zaskoczyło mnie też to, że kiedy zagadywałam znajomych o tę książkę, okazywało się, że niewielu z nich pamiętało, że już w przeszłości spotkali Dekameron. W szkole omawiamy jedną z nowel Boccaccia, a od przedstawionego w niej motywu sokoła powstała nazwa teorii opisującej klasyczną budowę noweli. I o ile ta nowela autora nie należy do najweselszych (pomimo swojej niewątpliwej celności przekazu) to z całą pewnością odegrała rolę w przyszłości literatury. Chociażby z tego powodu warto o książce pamiętać, ale przyznam szczerze, moim zdaniem autor ma o wiele więcej do zaoferowania niż to co widzimy w Sokole.

Powiem szczerze, że kiedy dostałam tę prześlicznie wydaną cegiełkę nie sądziłam, że tak dobrze spędzę z nią czas. I mimo, że poglądy Boccaccia na prawa kobiet, ich umiejętności czy możliwości są przestarzałe i kompletnie niezgodne z obecną rzeczywistością (na szczęście!), to sama puenta opowiadań bywała naprawdę niesamowicie trafna, a przekaz wielu z nich pozostanie ze mną na dłużej. Według mnie autor stworzył naprawdę wyjątkowe dzieło, które choć pod pewnymi względami uległo przedawnieniu, to pod innymi przekazuje nam ponadczasowe wartości, w naprawdę przystępny sposób. Setki lat minęły od wydania Dekameronu, a on wciąż jest, i myślę, że będzie, czytany. Gorąco zachęcam do lektury, zaskoczyło mnie jak wiele ma ta książka do zaoferowania, a zapewniam Was, że słynny Sokół to nie jest szczyt pisarskich możliwości autora. 

A Wy, wracacie do szkolnych lektur?

Za możliwość lektury bardzo dziękuję wydawnictwu MG oraz portalowi BookHunter.pl